Subskrybuj
Historyk, pracuje w Instytucie Historii UJ. Zajmuje się teorią pisarstwa historycznego i historią intelektualną. Autor książki Polityka pisarstwa historycznego (2015).

Szpieg na dworze Stalina

„Beze mnie bylibyście zgubieni” – mawiał Stalin do grupy swoich najbliższych współpracowników. Ci jednak, gdy go zabrakło, zachowali kontrolę nad imperium i sprawnie nim zarządzali.

Pierwszy raz dowiedli swojej samodzielności na początku wojny z III Rzeszą, gdy zaskoczony obrotem wypadków i rozgoryczony Stalin zaszył się na swojej daczy, a zespół zapanował nad łatwo ulegającym wrogowi państwem. Po raz kolejny zaś już po śmierci przywódcy, gdy szybko ustabilizowali sytuację, a nawet podjęli się szeregu spójnych działań reformatorskich. Pogląd Stalina zwykli podzielać sowietolodzy powtarzający, że jego rządy były dyktaturą charyzmatycznej, wszechmocnej jednostki. Niespodziewane obserwacje z lat 1941–1953, choć nie zaprzeczają temu przekonaniu, pozwalają zniuansować obraz jego panowania i postawić wiele frapujących pytań o sposoby sprawowania przez niego władzy. Oryginalne spostrzeżenia i przyciągające uwagę pytania dotyczące drużyny Stalina zawdzięczamy Sheilii Fitzpatrick, która w swojej książce odtwarza praktykę i logikę działania kierownictwa ZSRR w latach 1924–1957. Bardzo atrakcyjnie opowiada, jak „szef” profilował i podtrzymywał swój autorytet w zespole i nadzorował jego członków, a także jakie taktyki przetrwania i walki o władzę obierali jego uczestnicy. Historycy wielokrotnie omawiali nieformalny czy osobisty charakter pracy instytucji publicznych w ZSRR, analizując zjawiska protekcji i towarzysko-rodzinne sieci życia gospodarczego, politycznego czy naukowego. Jedną z najważniejszych zajmujących się tymi zagadnieniami badaczek jest Fitzpatrick, która jednak tym razem śledzi codzienne interakcje na styku publicznego i prywatnego na samych szczytach radzieckiej władzy. Historia polityczna koncentrująca się na strukturach i decyzjach nie sprawdzi się w opisywaniu stalinizmu, bo wówczas oficjalne instytucje nie były właściwymi ośrodkami władzy, a najważniejszych decyzji się nie ogłaszało (np. kampanii antysemickiej pod koniec lat 40.). Autorka słusznie więc zignorowała fasadowe organy polityczne i propagandowy dyskurs i analizowała to, co robili politycy…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Geny. Projektowanie czy loteria?