Subskrybuj
Amerykański socjolog, wykładowca London School of Economics i Uniwersytetu Nowojorskiego. Autor książek i artykułów poświęconych rozwojowi współczesnych miast, rozumieniu pracy w nowoczesnym społeczeństwie, socjologii kultury. Na język polski przełożono m.in. Upadek człowieka publicznego (2009), Kultura nowego kapitalizmu (2010),...

Bauman to myśliciel świecki

Zygmunt zaczął dużo pisać, dopiero gdy przestał uczyć na uniwersytecie. Poznałem go w Nowym Jorku, a po mojej przeprowadzce do Wielkiej Brytanii spotykałem go od czasu do czasu w Londynie. Pełen życia, nawet mając ponad 80 lat, cały czas podróżował. To było bardzo inspirujące.

Nie zachowywał się jak starszy pan – był stale bardzo zajęty i pozostawał na bieżąco z aktualnymi sprawami.

Niewiele wiem o jego życiu w Polsce. Patrzyłem na niego jak na emigranta – jednego z tych intelektualistów, którzy zmuszeni do opuszczenia ojczyzny, znaleźli schronienie w Wielkiej Brytanii. Gdy tu przyjechał, miał na koncie niewiele tekstów w języku angielskim i nie został przyjęty tak ciepło, jak powinien. Zygmunt nie był zaciekłym antymarksistą, więc nie pasował do rozpowszechnionego modelu intelektualisty z bloku wschodniego, który po przyjeździe na Zachód staje się radykalnym przeciwnikiem komunizmu. Poznałem go dzięki Anthony’emu Giddensowi. Zygmunt był z nim mocno związany. Giddens zresztą także nie podzielał tych antykomunistycznych nastrojów lat 70. i 80. XX w. Myślę, że Bauman był zatem wdzięczny Wielkiej Brytanii za to, że go przyjęła, ale jednocześnie, aż do swojej emerytury, czuł się w niej odosobniony. Dopiero w latach 90., gdy stał się sławny, również Brytyjczycy go zaakceptowali.

Bauman pisał o „płynnej nowoczesności” w kontekście ogólnej analizy kultury. Byłem zainteresowany tym samym tematem, ale koncentrowałem się bardziej na tym, jak w neoliberalnym społeczeństwie zmienia się świat pracy. „Płynna nowoczesność” to idea, którą można wywieść od Karola Marksa i jego słynnego zdania z Manifestu komunistycznego: „Wszystko, co stałe, rozpływa się w powietrzu”. Bauman nadał jednak tej myśli inny, krytyczny wydźwięk. Dla obu z nas kategoria płynności odpowiadała dzisiejszemu sposobowi przeżywania czasu – w późnym kapitalizmie czas nie ma swojej wagi, odpowiedniej siły ciężkości, istnieje jakby w zawieszeniu. Da się to łatwo zrozumieć na przykładzie Internetu – każdą stronę można przeglądać bądź kilka sekund, bądź wiele minut. Nic nie zobowiązuje nas do poświęcenia jej określonej ilości czasu. Dla Baumana – i dla mnie – „płynność” okazała się użytecznym pojęciem do opisania tego, co dzieje się z nowoczesną kulturą. Toczyliśmy owocne dyskusje o relacji między powierzchownością osobistych relacji a nietrwałością doświadczeń związanych z pracą…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Lekcje Baumana