Różnice dostrzegalne są również na płaszczyźnie genologicznej – tekst Mencwela niełatwo bowiem jednoznacznie skategoryzować. Określić go można zarówno mianem opowieści biograficznej – ze względu na rozległe nawiązania do życia piszącego, jak i sfabularyzowanego reportażu – choćby z uwagi na głębokie zakorzenienie omawianej prozy w rzeczywistości chłopskiej czy też oddanie głosu jej bohaterom. Sam autor zaś proponuje przyporządkowanie Toastu… do gatunku eseju podróżnego (skądinąd podejmowanego przez niego już w książce Kaliningrad, moja miłość z 2003 r.), niemniej podróż w jego rozumieniu jest czymś więcej niż jedynie przemierzaniem terenu – jest raczej pewnym rodzajem spotkania z ludźmi.
Toast na progu, który pierwotnie miał przyjąć formę 30 stron opisujących relację autora z jego przyjacielem Zbyszkiem, w ostatecznej postaci stał się pogłębioną refleksją skupioną nie tylko wokół spotkania dwóch mężczyzn, ale również dwóch nieprzystających do siebie kultur i świadomości. Mencwel stara się zderzyć wizję nowoczesnego, całkowicie zinstrumentalizowanego oraz poddanego technologizacji świata z realiami właściwie nieaktualnymi, wręcz anachronicznymi. Owo zestawienie obrazuje metaforycznym przykładem umnictw pięknych – ludzkich wytworów i umiejętności, które z jednej strony charakteryzują się pięknem, lecz z drugiej – zdają się bezużyteczne.
Historia przyjaźni staje się więc na kartach Toastu… jedynie przyczynkiem do mówienia o wydarzeniach i procesach znacznie bardziej doniosłych oraz o uniwersalnym znaczeniu – o…