Subskrybuj
Pisarz, eseista, autor m.in. powieści Nieludzka komedia (2009), Da capo (2010), NN (2012), zbioru opowiadań Sainte-Fabeau (2017) oraz rozprawy Błądzące słowa. Jacques Rancière i filozofia literatury (2017) i Niepoczytalne (2019). Wykładowca na polonistyce i kulturoznawstwie UJ.

Pochwała pasji

<i>O czytaniu i pisaniu</i> zaleca się swoją wielorakością: zawiera teksty odmienne gatunkowo (wykłady, artykuły, szkice, przedmowy) i dotyczące rozmaitych tematów (biografii pisarza, literatury, antropologii, polityki). O jedności tego tomu decyduje wyczuwalna w każdym zdaniu charyzma autora – jego specyficzna wyobraźnia, język, poczucie humoru. Ale nie tylko. Eseje Llosy podejmują tematy fikcji i pasji. Ta pierwsza daje nam wolność od życiowych przymusów, ta druga zaś pozwala wcielać fantazje w życie.

Tematy te odnajdziemy bez trudu we wszystkich niebeletrystycznych książkach laureata literackiej Nagrody Nobla z 2010 r. W Prawdzie kłamstw (1999) pisarz rozważa uwodzicielską moc zmyślenia na przykładzie 25 arcydzieł literatury światowej. W Cywilizacji spektaklu (2015) koncentruje się na współczesności, w której zabawa i kompulsywna ucieczka przed nudą zastępują odwieczną namiętność fabulowania i działania. Z kolei wspomnieniowa opowieść Jak ryba w wodzie (2010) pozwala poznać uwarunkowania, w których ukształtowała się osobowość pisarza i w których zrodziła się jego miłość do powieści i do polityki. Na tym tle O czytaniu i pisaniu wypada znakomicie, niczym ekstrakt z wszystkiego, co najlepsze w eseistyce Llosy. Książka łączy elementy autobiografii, oryginalnej refleksji o literaturze i precyzyjnej interwencji politycznej.

Odwrócony striptiz

Ilustruje to świetnie tekst otwierający tom, czyli wykład Sekretna historia pewnej powieści. Rzecz opowiada o tym, w jaki sposób powstawał Zielony Dom – o genezie pomysłu, o kształtujących go zbiegach okoliczności i przygodnych spotkaniach, o cierpliwej obróbce pierwotnej idei. Dowiadujemy się, że u źródeł powieści tkwią przeżycia najwcześniejszych lat – przyjazd rodziny pisarza z Boliwii do Peru i dzieciństwo spędzone w Piurze. Te doświadczenia streszczają się w konkretnych obrazach: Mangacheríi, piurańskiej dzielnicy nędzy (w polskim przekładzie powieści zwanej Szmaciarnią) oraz w podwojonym obrazie tajemniczego i złowrogiego Zielonego Domu, który fascynował, gdy był niedostępny, a potem okazał się „skromnym burdelikiem”. Drugie źródło inspiracji bije w dżungli; będąc już wykładowcą literatury peruwiańskiej na Uniwersytecie San Marcos, pisarz wziął udział w wyprawie antropologicznej do Amazonii i odkrył inne Peru, tkwiące w stadium przedcywilizacyjnym. Tam też zapoznał się z działalnością misyjną i jej dwuznacznymi efektami: „ucywilizowane” dziewczyny z plemion Huambisów i Aguarunów trafiały jako służące do rodzin z klasy średniej i kończyły w wielkomiejskich slumsach albo właśnie w „zielonych domach”.

Próbując zagospodarować tak różne doświadczenia, Llosa zaczął pisać równolegle dwie powieści, te jednak nakładały się na siebie samoczynnie (niczym dwa obrazy tytułowego przybytku) i łączyły w jedną całość. Ich fuzja zajęła kilka lat i wymagała sięgnięcia po specyficzne chwyty literackie. W Listach do młodego pisarza (2012), swoistym poradniku creative writing, Llosa wyróżnia np. zabieg zwany „naczyniami połączonymi”: zestawiamy dwa wydarzenia rozgrywające się w różnej przestrzeni i na różnych poziomach realności, aby owo sąsiedztwo czy bliskość wzajemnie je modyfikowały. Tak właśnie osobiste przeżycia przekształcają się za sprawą chwytu w dzieło sztuki.

Sekretna historia… to studium przypadku, które od pierwszych stron zawiera w sobie medytację nad przekładalnością osobistych doświadczeń. Llosa stwierdza bez ogródek, że pisarze to metaforyczni ekshibicjoniści, a pisanie przypomina publiczne obnażanie się. To jednak striptiz odwrócony: na początku autor jest nagi, a na końcu ubrany. Maskuje osobiste doświadczenia, oddziela i przekształca w historie, korzystając z rozmaitych trików. Towarzyszy temu wytężona praca. W przypadku Zielonego domu w grę wchodziły powroty do dżungli i studiowanie prac antropologicznych, tym z kolei towarzyszyły dalsze dylematy. Jak uniknąć idealizacji Amazonii? Jak oddać prawdziwe życie, unikając pułapki folkloryzmu? Jak zrobić z tego literaturę, skoro prawdziwe życie i prawda literacka to co innego? Autor Gawędziarza jest przekonany o powadze pisarskiego przedsięwzięcia i związanej z nim odpowiedzialności, a równocześnie wie, że literaturę – by sparafrazować słynny bon mot Stéphane’a Mallarmégo – robi się ze słów. To ostatnie oznacza, że jest ona autonomiczną domeną i nie wolno jej wartościować podług kryteriów społecznej przydatności czy słuszności poglądów autora.

Obsesja i dyscyplina

Llosa nawiązuje do swoich politycznych aktywności, przedstawia ewolucję własnych poglądów (od wojującego komunizmu do liberalnego konserwatyzmu), przede wszystkim jednak zastanawia się nad miejscem pisarza w przestrzeni publicznej. W eseju Mandaryn szkicuje sylwetkę Jeana-Paula Sartre’a, który był, obok Williama Faulknera, jednym z mistrzów jego młodości. Przenikliwość autora Mdłości, rozmach intelektualny jego dzieł filozoficznych uratowały pisarza przed prowincjonalnością i popchnęły w stronę uniwersalnych tematów, a także uchroniły go przed cynizmem i estetyzmem, czyli „zabójczym wpływem geniuszu Borgesa”. Jednocześnie Sartre jako publicysta i redaktor „Les Temps Modernes” odpowiedzialny był za sekciarskie skrzywienie zaangażowanej literatury swojego czasu. Samego Llosę przed doktrynerstwem uchroniły jego osobiste pasje: z jednej strony odraza do sztampy socrealizmu, a z drugiej – miłość do tych, których poplecznicy Żdanowa nazywali „grabarzami literatury” albo „hienami piszącymi na maszynie”: Prousta, Joyce’a, Hemingwaya, Malraux, Céline’a…

Ale największą miłością pozostał Flaubert. Jej świadectwo stanowi Wieczna orgia, czyli eseistyczna książka o Pani Bovary. W omawianym zbiorze znajdziemy jej pierwszą część – rodzaj płomiennego wyznania i opowieść o tym, jak splatają się losy bohaterki i zauroczonego czytelnika. Oscar Wilde lubił powtarzać, że śmierć Luciena de Rubempré to wielka tragedia jego życia. Llosa to samo mówi o nieszczęsnej Emmie i wcale nie po to, by delektować się paradoksem – całkiem po prostu „garstka postaci literackich naznaczyła jego życie znacznie mocniej niż spora część osób z krwi i kości”. Posuwa się nawet…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Kiedy zaczyna się przemoc?