Jednak nałogowa zielarka z czeskiego miasteczka tylko pozornie wywiązuje się ze społecznego obowiązku bycia człowiekiem. Prawdziwym światem są dla niej rośliny. Jej oczyma widzimy nieliczne azyle chroniące przed rzeczywistością – sad za domem, łąkę, rzekę czy pogrążony w ciemności strych, gdzie w hurtowych ilościach suszy swoje zbiory. Akcja zamyka się w szczycie sezonu zielarskiego. Nic poza zbieraniem się wtedy nie liczy – kobieta nie jada (pomijając silne leki przeciwbólowe) i porzuca posadę tłumaczki, jedyne – wyłączając zielarstwo – źródło utrzymania. Opisywana pora roku, z całą bujnością, zderza się ze stopniową, ale nieuniknioną autodestrukcją ciała i psychiki bohaterki. Autorka tak wnikliwie odmalowała postać Anny, że w miarę zagłębiania…