Subskrybuj
Publicystka, wieloletnia redaktorka „Tygodnika Powszechnego”, w którym pełniła m.in. funkcje sekretarza redakcji i zastępcy redaktora naczelnego, członkini zespołu miesięcznika „Znak”. W latach 1989–1993 – posłanka na Sejm z ramienia Solidarności, a potem Unii Demokratycznej. Ostatnio opublikowała...

Coraz bliżej albo coraz mniej

Istotą wspólnoty jest formuła pierwszej osoby zamiast drugiej w każdym akcie liturgicznym: my wszyscy, a nie my i wy. I zgodnie z soborem, to my klęczący przed tamtym rocznicowym ołtarzem usłyszelibyśmy: „Przekażmy sobie”, a celebransi zeszliby ze stopni ołtarzowych, żebyśmy sobie uścisnęli ręce nawzajem jako jedna wspólnota, a nie dwie osobne grupy.

2 października 2018 r.

Obraz sprzed lat dwudziestu kilku. W małym miasteczku w Alzacji, w pięknym gotyckim kościele, tuż obok szpitala, w którym naukowcy prowadzą skomplikowane badania medyczne, w niedzielę dzieci przystępują do Pierwszej Komunii. Biała ich gromadka wchodzi do wnętrza i od razu biegnie ku ołtarzowi, by go przygotować i przystroić na ich świąteczną Ofiarę. Potem liturgia posoborowa, jak zawsze tutaj, a w niej w pewnym momencie mszalne Ojcze nasz. I wtedy cały kościół wstaje, jeśli ludzie dotąd siedzieli w ławkach, zbliża się i zagęszcza ku ołtarzowi, wszyscy chwytają się za ręce i tak właśnie, zbratani, odmawiamy nasze mszalne Pater noster. To dotąd widzę i tyle pamiętam. Drugi obraz, już polski, niewiele późniejszy. W naszą własną rocznicę ślubu jesteśmy na mszy, o którą prosiliśmy, w publicznej kaplicy, najbliższej nam (to ze względu na naszą kondycję). Odprawiają ją kapłani z lokalnego zgromadzenia zakonnego, do którego ta kaplica należy. Ludzi niewielu, siedzimy w pierwszej ławce i nietrudno się domyślić dlaczego. W pewnym momencie mszy pada tak dobrze znane: „Przekażcie sobie znak pokoju”. Po polsku, bo przecież to tak dawno po soborze. Sedno sprawy leży w gramatycznej formule, której zawsze się używa: jest to osoba druga (tutaj w liczbie mnogiej). I nikt na ogół inną się nie posłuży. To nie jest jakaś Alzacja, żebyśmy usłyszeli: „Przekażmy”. I także nikt nie odejdzie od ołtarza, by uścisk dłoni dokonał się między sprawującymi liturgię i resztą wiernych. I ten podział podpada na pewno pod tematykę antyklerykalizmu, jaka nabrała takiego znaczenia w pasterzowaniu Franciszka, który dziś Kościół prowadzi. Piszę o tym, bo już w najbliższym czasie ten problem zostanie poruszony podczas obchodów 60-lecia krakowskiego Klubu Inteligencji Katolickiej. Tydzień wcześniej do tego samego znaku zapytania nawiązał „Tygodnik Powszechny” swoim wywiadem z Haliną Bortnowską, zasłużoną redaktorką „Znaku” i…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Polskie Mistrzynie