Ukazała się trzecia z kolei biografia jego pióra – w 2014 r. wydał Havla. Zemstę bezsilnych, a w roku 2016 Hrabala. Słodką apokalipsę. Tym razem wziął na warsztat kolejnego genialnego czeskiego literata – Otę Pavla. Autor Śmierci pięknych saren w porównaniu do Hrabala, Kundery czy Haška nie jest nad Wisłą i Odrą aż tak popularny – a szkoda; i tym bardziej cieszy, że Kaczorowski właśnie jemu poświęcił swoją książkę.
Pavel urodził się w żydowskiej rodzinie Popperów (później zmienią nazwisko) w Pradze w 1930 r. Pokochał sport i z nim związał znaczną część swojej kariery dziennikarskiej oraz pisarskiej. Potrafił opowiadać o nim w sposób wyjątkowy, bawił się konwencjami, interesował go bardziej człowiek, mniej rezultat czy gra. Do historii przeszedł jednak dzięki Śmierci pięknych saren – niewielkiemu zbiorowi opowiadań bazujących na biografii jego oraz jego rodziny, głównie ojca. Dziś powiedzielibyśmy, że uprawiał gonzo, żerował na rzeczywistości, tu coś dodając, tam odejmując.
Szczygieł lubi nazywać Śmierć pięknych sarennajbardziej antydepresyjną książką świata i wspominać, że rozdaje ją regularnie znajomym. Książka jest humorystyczna, momentami absurdalna, pogodna, choć porusza takie tematy jak okupacja nazistowska czy hitlerowskie obozy. Pozostaje zazdrościć Czechom, że potrafią rozbrajać narodowe traumy w tak nienachalny sposób, z takim wdziękiem. Był jeden szkopuł – swoją najgenialniejszą książkę Pavel pisał, cierpiąc na ciężką chorobę psychiczną. Towarzyszyła mu ona przez ostatnich 9 lat życia, spośród których kilka spędził w szpitalach psychiatrycznych…