W ostatnich latach zniknęło z rynku kilka wartościowych tytułów kulturalno-literackich (m.in. „Bluszcz”, „Chimera”, „Zeszyty Literackie”), a w największych tygodnikach i dziennikach opinii jest coraz mniej miejsca na pogłębione treści – stąd m.in. migracja reportażu do wydawnictw książkowych, sporo debiutów młodych autorów, którzy nie znajdują dla siebie przestrzeni w prasie.
Obserwujemy też pozytywne tendencje – wyrastanie wydawnictw połączonych z oddolnymi inicjatywami, bez wsparcia dużych korporacji, grantów czy reklamodawców, często podpierające się crowdfundingiem – np. „Kosmos dla Dziewczynek” czy „G’rls Room” (w ten sposób wystartował również „Non/fiction”). Popularność zyskują ziny – niskobudżetowe i niskonakładowe wydawnictwa, w których silnie przebijają aktywizm społeczny oraz chęć działania poza mainstreamem. Cieszy również fakt, że twórcy niezależnych czasopism odchodzą od tradycyjnego postrzegania „konkurencji„ wspierają się, organizują wspólnie spotkania i targi dla czytelników. Gdy spojrzymy na zachodni rynek czasopism, choćby niemiecki czy brytyjski, możemy dostrzec jednak że jest jeszcze u nas wiele do zrobienia – zarówno w kwestii urozmaicenia i rozszerzenia oferty, jak i edukacji medialnej czy kreowania postaw czytelniczych. Tworząc „Non/fiction –…