Subskrybuj
Niemiecki filozof i teoretyk nauk społecznych, jeden z najwybitniejszych żyjących myślicieli, przedstawiciel drugiego pokolenia szkoły frankfurckiej, napisał m.in.: Strukturalne przeobrażenia sfery publicznej, Teorię działania komunikacyjnego, Filozoficzny dyskurs nowoczesności, Faktyczność i obowiązywanie.

„Nowe” perspektywy dla Europy

Przez to, że w Unii Europejskiej dyskusja na tematy polityczne toczy się wyłącznie w obrębie granic państwowych, w różnych krajach zakorzeniły się sprzeczne narracje na temat kryzysu. Uniemożliwia to przyjęcie wspólnej perspektywy, bez której nie da się osiągnąć zrozumienia innego i dla innego.

Zaproszono mnie, abym mówił o nowych perspektywach dla Europy. Przyznam, że te nowe perspektywy mnie rozczarowują, a degrengolada związana z rządami Donalda Trumpa, oddziałująca nawet na sam rdzeń Europy, sprawia, że muszę zakwestionować swój dawny punkt widzenia. Z pewnością zagrożenia wynikające ze znaczących zmian, które zaszły w świecie, dotarły do publicznej świadomości i zmieniły perspektywy dla Europy. Skierowały także uwagę większej liczby osób na kontekst globalny, w którym kraje europejskie dotychczas, mniej bądź bardziej bezkrytycznie, czuły się u siebie. Wśród opinii publicznej narodów europejskich narasta przekonanie, że nowe wyzwania dotyczą wszystkich krajów w ten sam sposób i dlatego najlepiej wspólnie stawić im czoła. To rzeczywiście wzmacnia niezbyt konkretne pragnienie politycznie skutecznej Europy.|

A zatem – jak głośniej niż dotychczas obwieszczają liberalne elity polityczne – postęp we współpracy europejskiej powinien się dokonywać w trzech kluczowych obszarach: pod hasłem europejskiej polityki zagranicznej i obronnej żądają one wzmocnienia militarnej samodzielności która pozwoliłaby Europie „wyjść z cienia USA”; pod hasłem wspólnej europejskiej polityki azylowej domagają się silnej ochrony zewnętrznych granic Europy i utworzenia budzących kontrowersje obozów dla uchodźców w Afryce Północnej; i, pod sloganem „wolnego handlu”, chcą prowadzić wspólną europejską politykę handlową zarówno w negocjacjach związanych z Brexitem, jak i tych z Trumpem. Czas pokaże, czy Komisja Europejska, prowadząca owe negocjacje, odniesie sukces – a jeśli nie, to czy wspólna podstawa rządów europejskich się wówczas po prostu rozpadnie. To jedna, bardziej krzepiąca strona równania. Druga jest taka, że egoizm państw narodowych ma się dobrze, a może nawet wzmocnił się jeszcze w wyniku prowadzących na manowce rozważań nowej Międzynarodówki tworzonej przez rosnący w siłę prawicowy populizm.

 

Nacjonalistyczna krótkoterminowość
Ospały postęp rozmów na temat wspólnej polityki obronnej i azylowej, które ciągle załamują się z powodu kwestii kwotowego systemu przydzielania uchodźców, pokazuje, że rządy dają pierwszeństwo swoim krótkoterminowym interesom narodowym, i to tym bardziej, im bardziej doświadczają u siebie przypływu prawicowego populizmu.

W niektórych krajach nie ma już nawet żadnego napięcia pomiędzy pustymi proeuropejskimi deklaracjami jednej strony a krótkowzrocznym, nieskłonnym do współpracy zachowaniem drugiej. Na Węgrzech, w Polsce i w Czechach to napięcie już wyparowało, zastąpione przez otwarcie eurofobiczny nacjonalizm, obecnie ma to miejsce we Włoszech, a prawdopodobnie niedługo dokona się w Austrii.

To rodzi dwa pytania: jak to się stało, że w ciągu ostatniej dekady spór pomiędzy szczątkowymi gołosłownymi deklaracjami poparcia dla Europy a faktyczną blokadą koniecznej współpracy osiągnął punkt krytyczny? I jak to możliwe, iż strefa euro nadal się trzyma, mimo że we wszystkich krajach rośnie prawicowa populistyczna opozycja wobec „Brukseli” – a w sercu Europy, tzn. w jednym z sześciu krajów założycielskich Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, doszło nawet do sojuszu populistów z prawej i z lewej strony opartego na wspólnym antyeuropejskim programie [chodzi o koalicję Ligi Północnej i Ruchu Pięciu Gwiazd we Włoszech – przyp. red.]?

W Niemczech bliźniacze kwestie imigracji i polityki azylowej od września 2015 r. zdominowały media i zaprzątały opinię publiczną z wielką szkodą dla wszystkich innych spraw. Ten fakt sugeruje szybką odpowiedź na pytanie o decydującą przyczynę wzbierającej fali eurosceptycyzmu, a sugestia ta może być poparta dowodami z kraju, który nadal cierpi z powodu psychologicznych i politycznych podziałów zjednoczonego na nierównych prawach narodu. Ale jeśli spojrzeć na Europę jako na całość, a w szczególności na strefę euro w całości, rosnąca imigracja nie może być głównym wytłumaczeniem nagłego wzrostu prawicowego populizmu. W innych krajach zwrot opinii publicznej rozpoczął się o wiele wcześniej i tak naprawdę był następstwem kontrowersyjnej polityki radzenia sobie z kryzysem długu państwowego spowodowanym załamaniem się sektora bankowego. Jak wiemy, Alternatywa dla Niemiec (AfD) została założona przez grupę ekonomistów i przedsiębiorców skupionych wokół Bernda Luckego, profesora ekonomii, czyli przez osoby obawiające się schwytania bogatego i ważnego eksportera w okowy „unii zadłużeniowej”. Zapoczątkowali oni szeroko zakrojoną i skuteczną polemiczną kampanię skierowaną przeciwko zagrożeniu uwspólnienia długu. Miniona w zeszłym tygodniu 10. rocznica ogłoszenia upadłości Lehmann Brothers przypomniała spory na temat przyczyn kryzysu – czy była to porażka rynkowa, czy też zawiodły rządy – i polityki narzuconej dewaluacji wewnętrznej. W innych krajach strefy euro ta debata miała znaczący wpływ na opinię publiczną, podczas gdy w Niemczech jej znaczenie było minimalizowane zarówno przez rząd, jak i przez prasę.

 

Samotne Niemcy
W międzynarodowej debacie ekonomicznej przeważały głosy – należące do anglosaskiego mainstreamu – krytyczne wobec prowadzonej przez Angelę Merkel i Wolfganga Schäublego polityki oszczędnościowej.  Przeszły one jednak niemal niezauważone przez działy ekonomiczne wiodących niemieckich mediów, podobnie jak koszty społeczne i ludzkie wynikające z owej polityki – bynajmniej nie tylko w krajach takich jak Grecja czy Portugalia – które zostały mniej lub bardziej zignorowane przez ich działy polityczne. W niektórych rejonach Europy stopa bezrobocia wynosi nieco poniżej 20%, podczas gdy wskaźnik ten wśród młodych ludzi jest niemal dwukrotnie wyższy. Jeśli dziś martwi nas stabilność demokracji w naszym własnym kraju, powinniśmy także pamiętać o losie tzw. krajów pakietów ratunkowych. To skandal, że w niedokończonym gmachu Unii Europejskiej drakońska polityka, która naruszyła głęboko sieć bezpieczeństwa socjalnego innych narodów, nie miała nawet podstawowej legitymizacji – przynajmniej zgodnie z naszymi zwykłymi demokratycznymi standardami. I ciągle stoi ona ością w gardle narodom Europy. Przez to, że w UE dyskusja publiczna na tematy polityczne toczy się wyłącznie w obrębie granic państwowych, a te różne sfery publiczne jeszcze nie przenikają się nawzajem, w ciągu minionej dekady w różnych krajach strefy euro zakorzeniły się sprzeczne narracje na temat kryzysu. Zatruły one głęboko klimat polityczny, ponieważ każda z nich koncentruje uwagę na losie własnego kraju i uniemożliwia przyjęcie wspólnej perspektywy, bez której nie da się osiągnąć zrozumienia innego i dla innego – nie wspominając już o wrażliwości na wspólne zagrożenia, które dotyczą nas wszystkich, i – przede wszystkim – na możliwość aktywnej polityki zajmującej się wspólnymi sprawami, która może to czynić jedynie, będąc otwartą na współpracę. W Niemczech ten typ egocentryzmu znajduje odzwierciedlenie w wybiórczej wiedzy na temat przyczyn braku ducha kooperacji w Europie. Jestem zdumiony hucpą niemieckiego rządu, który wierzy, że może przekonać partnerów, gdy chodzi o obszary polityki istotne dla nas – uchodźcy, obrona, handel zagraniczny – a jednocześnie unika odpowiedzi na główne pytanie o polityczne dopełnienie Unii Gospodarczej i Walutowej (EMU).

W obrębie UE kraje należące do wewnętrznego kręgu państw członkowskich EMU są tak silnie zależne od siebie nawzajem, że jej rdzeń już się ukształtował, choćby tylko z powodów ekonomicznych. Dlatego kraje strefy euro mogłyby, jeśli wolno tak powiedzieć, w naturalny sposób zaoferować, że będą przewodzić w procesie dalszej integracji.

Jednocześnie jednak ta sama grupa państw ma problem, który grozi zniszczeniem całego projektu europejskiego – my, szczególnie ci z przeżywających wzrost gospodarczy Niemiec, ukrywamy prosty…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Stoicyzm na nowo odkrywany