Gdy czyta się VivęPatricka DeVille’a – znakomicie przełożoną przez Jana Marię Kłoczowskiego – przypomina się Blaise Cendrars ze swoimi podróżniczymi historiami, roztaczającymi nimb egzotyczności, choćby i działy się w oswojonym Paryżu. W książkach Cendrars jest jednak szamanem koincydencji i fabuł, przyczajonym w jamie opowieści, choćby i nie posługiwał się narracją pierwszoosobową. DeVille zaś, choćby i do niej się uciekał, szykuje splot zobiektywizowany, chowa się w cień życia – reżysera losów. Wyraża w ten sposób swoją estymę dla prawdy, acz eseistom, jak przekonywał Cat-Mackiewicz, nie wolno ufać za bardzo. O czym jest ta książka? O Meksyku, kraju z kaktusem w herbie, jak pisał Kisch. O przecinaniu się biografii Lwa Trockiego, Malcolma Lowry’ego, Fridy Kahlo, Antonina Artauda. O nich samych, opisywanych tak, jakby nie wiedzieli, co ich spotka – a…
Adiunkt na Wydziale Polonistyki UW. Recenzentka i czytelniczka literatury najnowszej. Autorka prozy Elizje (Kraków 2017) i po drugiej stronie siebie (Kraków 2019), a także książek naukowych np. Lektura jako spotkanie. Brzozowski – tekst – metoda...