Wyzwania te stały się naglące zarówno za sprawą demokratyzacji komunikacji, jak i rozwoju mediów społecznościowych. Obieg informacji stracił elitarny charakter, polegający na pionowym przepływie wiedzy od ekspertów do adeptów, od autorytetów do społeczeństwa. Skala i tempo dezinformacji, możliwości wpływania na społeczne emocje są dziś o wiele większe niż w czasach tradycyjnych środków komunikacji. Przekonali się o tym dobitnie m.in. obywatele Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Te nowe zjawiska stawiają nas przede wszystkim w obliczu pytań o narzędzia pozwalające odróżniać dobro od zła, prawdę od fałszu, autorytet od populisty. Sam proces kształcenia, rozumiany w klasyczny sposób – jako przekaz wiedzy – jest dziś całkowicie niewystarczający. Coraz pilniejsza staje się potrzeba edukacji rozumianej jako nauka krytycznego, analitycznego i syntetycznego myślenia. To warunek konieczny, bez spełnienia którego jako społeczeństwa i jednostki będziemy stopniowo tracić wolność i sprawstwo. Nie jest to oczywiście postulat nowy, lecz raczej fundamentalna dla naszej kultury prawda, którą dziś, w dobie pytań o europejską tożsamość, trzeba przypominać ze zdwojoną siłą. Europa jako cywilizacja narodziła się jako owoc dwóch „odkryć”. Pierwszym z nich była filozofia, sztuka myślenia i rozwijania wiedzy naukowej. Drugim – religia i etyka rozumiane jako metafizyka (wiedza o tym, co wykracza poza naukę) oraz sztuka życia. Żywotność cywilizacji wyraża się zarówno w umiejętności tworzenia nowych koncepcji, jak i w zdolności do twórczego powracania do określających nas fundamentów. Są nimi nie tylko idee, które dały początek naszej cywilizacji, ale i wypracowane niegdyś formy egzystencji. Stąd…
redaktor naczelna miesięcznika „Znak”, dr nauk humanistycznych w zakresie filozofii, publicystka. Specjalizuje się w tematach dotyczących społecznych przemian religijności, sporów światopoglądowych, relacji państwo-Kościół, wielokulturowości i problemów mniejszości. Członkini Rady Fundacji na rzecz Chrześcijańskiej Kultury Społecznej...