Subskrybuj
poetka, eseistka, autorka książek poetyckich sierpień, Szczodra, Na próbę i Przy sobie. Laureatka stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Młoda Polska”. Uhonorowana Wrocławską Nagrodą Poetycką Silesius i Nagrodą Fundacji im. Kościelskich

Zbyt lekka

<i>Lucinella</i> Lore Segal to surrealistyczna powiastka o środowisku literackim. Została opublikowana w 1976 r., czyli w czasach kiedy tego rodzaju próby literackie – opisy środowisk intelektualistów, pisarzy, akademików – wydawały się bardziej atrakcyjne niż dziś.

Działo się tak nie tylko ze względu na wigor ówczesnych artystycznych i akademickich środowisk, lecz także z powodu mody na badanie tzw. warstwy meta, czyli tego, jak wytwarza się dzieło sztuki. Metafikcja mogłaby w wydaniu Segal być wyjątkowo ciekawa: zafascynowana postmodernizmem autorka z Holokaustową traumą dzieciństwa za sobą eksploruje przebiegi swojej poetyckiej świadomości, a do tego czujnie przygląda się literackiemu stadku. Niestety, wydaje się, że Segal nie udało się zrealizować potencjału tego tekstu. Lucinella to książka sympatyczna dzięki temu, że autorka szczęśliwie uniknęła formy zbyt nadętej, stawiając na dowcip, a jednak powierzchowna tam, gdzie oczekujemy bystrej obserwacji, i pustawa wtedy, gdy pojawiają się literackie gry.

Lucinella jest promowana jako opowiastka o środowisku literackim gromadzącym się w legendarnej kolonii artystycznej Yaddo. Przez tę XIX-wieczną, znajdującą się w stanie Nowy Jork, lecz oddaloną od miasta posiadłość przewinęły się setki pisarzy i pisarek, w tym wielu tych najbardziej wybitnych. Także Segal bywała w Yaddo, a Lucinella, główna bohaterka i narratorka tego tekstu, ma z nią z pewnością coś wspólnego. Jej opowieść, niestety, jedynie się w Yaddo zaczyna. Segal nie wykorzystuje potencjału miejsca, specyfiki zamkniętej przestrzeni tak wyjątkowego domu pracy twórczej. Zaraz przenosi akcję do swojego nowojorskiego domu, a właściwie do swojego łóżka. Po całkiem udanym pierwszym rozdziale, kiedy obserwujemy życie Yaddo zapisane z groteskowym przymrużeniem oka, autorka zabiera nas w nieco chaotyczną, pisaną urywkami i niedopowiedzeniami wycieczkę przez swoje pisarskie związki i romanse oraz inne spotkania towarzyskie pisarzy czy też literackie debaty publiczne, na które nie przychodzi nikt oprócz innych pisarzy. Wyłapuje wprawdzie tu i ówdzie kompleksy i kompleksiki autorów, wydobywa rozmaite mielizny literackiego życia, lecz kocha to życie i w nie wierzy. Właśnie dlatego odczarowuje je tylko trochę, krytykuje płytko i czule, a zaraz potem zaczarowuje je z powrotem swoim własnym artystycznym gestem, a nawet samą sobą – to przecież odsłonięcie jej twórczej świadomości, skojarzeń, lęków i wyobraźni nadaje Lucinelli i Lucinelliaurę wyjątkowości. Życie pisarzy bywa różne, bywa całkiem zwyczajne, gest artystyczny wciąż jednak ma swoją moc, a przynajmniej – wciąż może być ekscentryczny. Z tym się akurat zgadzam,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Samo dobro