Koniec wojny bynajmniej nie zapowiadał jednak przyszłych sukcesów Księcia z Laffitte. Przypomnijmy, Giedroyć nie znał czynnie zachodnioeuropejskich języków, jako prawnik z wykształcenia nie miał żadnego doświadczenia z wokandy, a polskie przedwojenne kontakty we Francji czy Włoszech nie otwierały już zbyt wielu drzwi. Jak wielu emigrantów musiał więc szybko odpowiedzieć sobie na pytanie: czy mimo zajęcia Polski przez Sowietów wracać do kraju? Strach przed deklasacją był czymś najzupełniej realnym. A jednak – jak trafnie pisze Sławomir M. Nowinowski – Giedroyć właściwie nie miał wyboru. Polityka była jego żywiołem i trzeba było podjąć ryzyko. Stało się też oczywiste, że jakakolwiek polityka możliwa jest tylko na emigracji. Nie dziwi więc, że…