Ta biografia narodziła się z pasji oraz szczęśliwych zbiegów okoliczności. W 2008 r. kalifornijski malarz Eric Karpeles wydał malarski przewodnik po W poszukiwaniu straconego czasu. Znając jego zainteresowania, przyjaciel podarował mu francuski tomik odczytów o Prouście. Nazwisko polskiego autora było Karpelesowi nieznane. A jednak zbiorek wykładów, które Józef Czapski wygłaszał z pamięci dla współwięźniów w sowieckim obozie, okazał się olśnieniem. Po kilku latach intensywnych badań Karpeles ukończył biografię Czapskiego: pierwszą, jaka kiedykolwiek powstała. Książkę wydało prestiżowe amerykańskie wydawnictwo The New York Review of Books, obecnie ukazuje się wersja polska, niedługo planowany jest przekład francuski.
Podtytuł „biografia malarza” zdradza, jaki kierunek nadał swoim poszukiwaniom Karpeles. Czapski był świadkiem XX w., a jego doświadczeniem można by obdzielić kilka wybitnych postaci. On sam uważał się przede wszystkim za malarza czy też raczej pokornego adepta, który raz po raz ustawiał białe miseczki na szarym tle, próbując przekazać prawdę pierwszego wrażenia. Życie Czapskiego nie przypominało jednak losów jego mistrza Cézanne’a, który w swoim domu w Aix-en-Provence zmagał się z rozrzuconymi po stole jabłkami i widokiem Mont Sainte-Victoire. Karpeles nakreślił wielowymiarowy portret postaci „nadludzkich wymiarów”: bohatera, który zwyczajną i tragiczną rzeczywistość postrzegał po malarsku. Swoim małym siostrzeńcom lubił się chwalić, że jest „największym malarzem w Paryżu”: w ten sposób żartował ze swojego wzrostu. Mierzył ponad dwa metry i wyróżniał się w każdym środowisku.
*
Europa w rodzinie – tytuł książki siostry Józefa Marii Czapskiej doskonale oddaje złożone koligacje ich rodziny. Jak pisał Konstanty Jeleński, „Austriacy są tu patriotami czeskimi, niemieccy protestanci wiernie służą Rosji, polscy Czapscy są lojalnymi poddanymi caratu, dopóki nie nawróci ich na patriotyzm córka udzielnego książątka Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego”. Austriacka matka Czapskiego hrabina von Thun und Hohenstein zmarła przy ósmym porodzie, kiedy Józio miał zaledwie sześć lat. Zdążyła jednak wpoić dzieciom przywiązanie do katolicyzmu i polski patriotyzm. Tym samym oddawała hołd rodzinie męża hr. Jerzego Hutten-Czapskiego (który jednak, wychowany zagranicą, języka polskiego nauczył się dopiero w latach studenckich). W 1918 r., z dwiema siostrami i przyjacielem Antonim Marylskim, Józef Czapski zawiązał w Petersburgu religijną wspólnotę. Ale w rewolucyjnej Rosji trudno było żyć według ewangelii i pacyfistycznych reguł Tołstoja. Czapski wrócił do Polski i zapisał się na warszawską Akademię Sztuk Pięknych. Kiedy wybuchła wojna polsko-bolszewicka, wstąpił do armii, ale od razu zaznaczył, że nie jest w stanie odbezpieczyć karabinu. Wyrozumiały przełożony wysłał go do Rosji, gdzie miał zdobyć wieści o losach pięciu zaginionych oficerów. Wówczas Czapski dotarł do samej Jeleny Stasowej i dowiedział się, że Polacy zostali rozstrzelani. Dwadzieścia lat później ponownie poszukiwał śladów towarzyszy: więźniów obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. Jego misja skończyła się fiaskiem. Z II Korpusem Czapski przeszedł szlak bojowy przez Bliski Wschód do Włoch. Po wojnie został prawą ręką Jerzego Giedroycia, dyplomatą i emisariuszem paryskiej „Kultury”. Jego szkice, zebrane w tomach Patrząc i Czytając należą do klasyki polskiej eseistyki. Czapski dożył upadku Związku Radzieckiego i ujawnienia przez rosyjskie władze prawdy o Katyniu. Pod koniec życia z zaskoczeniem dowiedział się także, dzięki czyjej interwencji nie podzielił losu ponad 20 tys. ofiar tej straszliwej zbrodni.
Czapski stracił nieomal wszystkie przedwojenne obrazy. W obozie w Griazowcu, w notatniku, z pamięci kompilował miniaturowy katalog swoich dzieł zaginionych. Historia i poczucie moralnego obowiązku nieraz odrywały go od malarstwa. Potrzeba sporo szlachetnego egoizmu, aby w samotności rejestrować olśnienia czy „piłować” martwe natury. Czapski świętował godziny intensywnej pracy i smucił się w okresach pustych, kiedy wzrok miał przyćmiony, albo zabrakło sprzężenia między ręką a okiem. Jak pokazuje Karpeles, jego malarskie powołanie nie było oparte na ambicji, potrzebie uznania czy technicznego mistrzostwa. Dopiero po siedemdziesiątce znalazł poważnego marszanda, a jego obrazy zaczęły się sprzedawać. Kiedy jednak uznana galeria zaproponowała mu, aby dziesięciokrotnie podwyższył ceny, sędziwy artysta odmówił – nie chciał zdawać się na łaskę rynku.
Malarskim wyzwaniem dla Czapskiego było nawiązanie połączenia pomiędzy ręką a okiem, przekazanie na papierze i płótnie choćby cząstki swojego wzruszenia.
„Przeżyciem” dla Czapskiego mogła być czyjaś przygarbiona sylwetka w korytarzu metra albo pomarańczowa kurtka na tle szarej lamperii. Takie wrażenia inspirowały błyskawiczne rysunki, ale także zapiski. Prowadzony przez Czapskiego przez całe życie dziennik był obszarem rozmowy z samym sobą, przetrawiania codziennych doświadczeń. Obok zapisków w kilku językach pojawiają się szkice: czasami dopracowane, ujęte w ramkę, kiedy indziej tylko schematyczne, z dopisanymi i zaznaczonymi strzałką kolorami. Dziennik byłby też może podpórką dla pamięci, gdyby nie to, że pismo Czapskiego bywało nieczytelne nawet dla niego samego.
*
Eric Karpeles porwał się na zadanie nieomal niemożliwe: postanowił opowiedzieć o życiu artysty, który żył na wielu poziomach i w kilku językach. Tylko niewielki wyrywek z eseistycznego dorobku Czapskiego jest dostępny w języku innym niż polski. Z poważnych opracowań amerykański biograf miał do dyspozycji przełożony na francuski Portret CzapskiegoWojciecha Karpińskiego oraz monografię…