Agnieszka Lisak śledzi czas tego przełomu, zamianę ubogiej góralskiej wsi w miasteczko, w którym wprowadza się nowe zwyczaje i formy spędzania wolnego czasu. I choć dostanie się do Zakopanego z Krakowa nie zajmuje już półtora dnia, do furmanki nie pakuje się połowy dobytku i nie zabiera ze sobą służby, to niektóre problemy tamtych czasów wydają się zadziwiająco bliskie. Lisak sporo pisze np. o tym, że gdy w Zakopanem zaczęły powstawać pensjonaty i hotele, pojawili się również letnicy, dla których obcowanie z pięknem górskiej przyrody okazywało się sprawą marginalną. Ważniejsze było paradowanie w pięknych strojach. Niewłaściwy ubiór, a także brak…
Redaktorka miesięcznika „Znak”, recenzentka, absolwentka krytyki literackiej Uniwersytetu Jagiellońskiego.