Subskrybuj
Z wykształcenia ukrainistka i polonistka. Redaktorka, autorka, tłumaczka. Promotorka kultury ukraińskiej. W „Gazecie Wyborczej” producentka i wydawczyni podcastów

Linie tęsknoty

Tęsknota wyrasta z braku, a jej miarą jest odległość. Zarówno ta liczona w kilometrach, jak i ta odmierzana wskazówką zegara. Z jednej strony „tęsknię” za tym, co odległe – przeszłe, minione, utracone (za oponkami serowymi Babci, czyli za smakiem dzieciństwa, za nieżyjącą, ale wciąż bliską mi osobą), z drugiej – za tym, co (choć częściej jednak „za kimś, kto” czy „do kogoś, kto” jest mi drogi) znajduje się w tym samym czasie w pewnym oddaleniu (tęsknię do Ciebie, bo dzieli nas dystans np. 6524 km).

O ile w pierwszym przypadku tęsknota przekształca się we wspomnienie, które chcę przywoływać i pielęgnować, o tyle w drugim – podporządkowuje sobie codzienność, zmusza do konfrontacji z pytaniem postawionym przez Olgę Tokarczuk w Domu dziennym, domu nocnym: „Jak wygląda świat, kiedy życie staje się tęsknotą?”

Od do
Sześć lat po publikacji anglojęzycznego wydania[1], dzięki Fundacji Terytoria Książki i Żydowskiemu Instytutowi Historycznemu, do rąk czytelników i czytelniczek w Polsce trafiają Niewysłane listy. Listy, dzienniki, rysunki, dokumenty. 1940–1942 Franciszki i Stefana Themersonów. Na tę starannie zaprojektowaną książkę składa się 408 stron (a w zasadzie kart formatu A4) pełnych reprodukcji telegramów, oficjalnych dokumentów, zdjęć, rysunków Franciszki oraz transkrybowanych zapisków z dzienników Stefana, przekładów jego opowiadań[2] i wreszcie korespondencji małżeństwa awangardzistów[3]. To bowiem listy są dla tego tomu najważniejsze. Książka jest przede wszystkim zapisem tęsknoty Franciszki i Stefana Themersonów z czasu ich wojennej rozłąki.

II wojna światowa zastała artystów w Paryżu, do którego przeprowadzili się pod koniec 1937 r. (pewne źródła podają, że był to początek 1938 r.). 3 września 1939 r. oboje zgłosili się na ochotników do Wojska Polskiego we Francji. Franciszka pracowała jako ilustratorka i kartografka dla Rządu RP na Uchodźstwie, w 1940 r. przydzielono ją do pracy w Wielkiej Brytanii. Stefan z kolei został powołany do wojska i wysłany do akademii wojskowej w Bretanii, której żołnierze nigdy nie trafiają na front (więcej o porzuceniu żołnierzy przez dowódców można przeczytać we Wstępie). Rozstanie Franciszki i Stefana miało miejsce 28 maja 1940 r. Spotkają się ponownie w sierpniu 1942 r.

Pomiędzy
Franciszka po przybyciu „Batorym” do Wielkiej Brytanii i zamieszkaniu w Londynie próbuje odnaleźć Stefana, od przyjaciół dowiaduje się, że mąż żyje i jest zdrowy. Zdobywa jego adres, wysyła pieniądze, listy, telegramy. Pierwszy list, który Franciszka wysyła do męża, datowany jest na 17 października 1940 r., czyli cztery i pół miesiąca od chwili ich rozstania. Podróże listów trwają długo: szukają swego adresata, Stefana, który niejednokrotnie zmienia miejsce zamieszkania. Listy Themersonów się mijają, niektóre do nich nie trafiają, często przychodzą zbiorczo, np. po trzy po wielu tygodniach milczenia. Ta korespondencja rządzi się dynamiką właściwą czasom, w których powstaje – raz jest w ciągłym ruchu, by za chwilę przepaść bez wieści.

Prócz tła społeczno-politycznego (w książce znaleźć można komentarze dotyczące rosnącego antysemityzmu, historię likwidacji getta w Otwocku, dzieje getta warszawskiego, informację o serii nalotów niemieckich na Wielką Brytanię w latach 1940–1941) Niewysłane listy dają wgląd w życie intelektualne na emigracji – w otoczeniu Franciszki i Stefana znajdują się np.: prawnik Stefan Konorski, lekarka i wybitna psychoanalityczka Hanna Poznańska, pisarka i tłumaczka Mira Złotowska (później Michałowska), psychiatra i neurolog Jan Leyberg, reżyser i scenarzysta Eugeniusz Cękalski czy artystka Teresa Żarnowerówna. Dużą część korespondencji Franciszki i Stefana (prócz wymiany informacji na temat pozostałej w Polsce rodziny) zajmują pozdrowienia od i dla przyjaciół (czasem rozczulające dopiski pod właściwą treścią listu od najbliższych lub osób, które po drodze list czytały). Co prawda, nie wszyscy znajdujący się w ich towarzystwie traktowani byli wyłącznie z serdecznością – Franciszka często dzieli się swoim zniechęceniem wobec pojawiających się w jej kręgu osób, nie przebierając w słowach, pisze Stefanowi w zaufaniu np.: „Ona była zresztą zawsze potencjalnie durna” lub „To takie kura-wierszydło”. Język Franciszki nie chowa emocji.

Od tęsknoty nie ma ucieczki, nie da się jej przyspieszyć. Olga Tokarczuk na postawione w Domu dziennym, domu nocnym pytanie dotyczące tęsknoty odpowiada: „[Świat] [W]ygląda papierowo, kruszy się w palcach, rozpada. Każdy ruch przygląda się sobie, każda myśl przygląda się sobie, każde uczucie zaczyna się i nie kończy, i w końcu sam przedmiot tęsknoty robi się papierowy i nierzeczywisty. Tylko tęsknienie jest prawdziwe, uzależnia. Być tam, gdzie się nie jest, mieć to, czego się nie posiada, dotykać kogoś, kto nie istnieje. Ten stan ma naturę falującą i sprzeczną w sobie. Jest kwintesencją życia i jest przeciwko życiu. Przenika przez skórę do mięśni i kości, które zaczynają odtąd istnieć boleśnie. Nie boleć. Istnieć boleśnie – to znaczy, że podstawą ich istnienia był ból. Toteż nie ma od takiej tęsknoty ucieczki. Trzeba by było uciec poza własne ciało, a nawet poza siebie”.

Tęskniący żyją w dwóch prędkościach. Pierwsza to czas rzeczywisty, czyli (najczęściej) ten wypełniony pracą, codziennymi obowiązkami i rytuałami, druga – równoległa potrzeba „bycia tam, gdzie się nie jest”. Te dwie osie spotykają się, przecinają w momencie otrzymania i lektury listu. „Stefciu, kochanie, dziękuję. Dostałam jeszcze jeden list i tyle wierszy. Kochanie! Nagle znalazłeś się tak blisko mnie. I jeszcze bardziej mi tęskno” – wyznaje Franciszka w liście z 11 kwietnia 1941 r. stanowiącym pewnie odpowiedź na wysłany przez Stefana list z 3 marca 1941 r., w którym pisze: „Kochanie, ten czas rozłąki tak strasznie mnie zbliża do Ciebie”.

Poza krótkimi punktami styku pozostaje czekać (Themersonowie nie wiedzieli, jak długo trwać będzie ich rozłąka) – Franciszka w liście z 15 stycznia 1942 r. napisze: „Tyle, tyle razy wydawało się, że już można nie czekać, a oczekiwać”.

Ta pozorna subtelność językowa niesie dużą zmianę semantyczną: czekanie w przypadku tęsknoty unieruchamia, pozbawia sił, oczekiwanie zaś porusza, wybija z bezruchu, przywraca nadzieję. „Widok i dotyk rzeczy wyzwala uczucia” – napisze Themerson 30 września 1940 r.

Stefan 23 października 1941 r. pisze do Franciszki: „Dzięki Tobie jestem najszczęśliwszym z wszystkich ludzi tu wkoło”, ona odpowie mu dopiero 4 marca 1942 r. słowami: „Tak, małpko kochana, ja tu jestem najszczęśliwsza z wszystkich przez to, że mam Ciebie”. Historia rozłąki Themersonów to także zapis tęsknoty za wspólnym „dogadywaniem” i „domyślaniem” kwestii twórczych, za pracą, która…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Wierzę, wątpię, odchodzę