Marta Dzido w lutowym miesięczniku odpowiada na pytania z krótkiego kwestionariusza:
Czego Pani szuka w literaturze?
Piękna, afirmacji, uniesień. Czasem wyciszenia. Lubię być zaskakiwana, doceniam niespodzianki i wszelkiego rodzaju nieoczywistości. Unikam tekstów, w których jest cynizm, w których autor(ka) chłoszcze czytelników albo pozostawia z uczuciem pustki. Szukam szczerości, jakiegoś rodzaju prawdy, może odpowiedzi, chociaż wiem, że nie ma prostych odpowiedzi i dobra literatura mi takich nie zaoferuje, ale przynajmniej pozwoli sformułować pytania, a to już coś.
W jaki sposób Pani pracuje?
Mam wrażenie, że rzadko piszę i właściwie tylko wtedy kiedy jestem sama i mam „własny pokój”, czyli np. w trakcie rezydencji literackich. Ale kiedy nie piszę, to też piszę. Pozwalam, żeby historia we mnie wzbierała, napełniam się, wtedy sporo zapisuję w notesie. Pomagają mi muzyka i bieganie. A kiedy podczas biegu przychodzą do mnie zdania, zatrzymuję się na chwilę i wysyłam sama sobie SMS-y. Zawsze w to, co piszę, wkładam całą siebie, to wyzwanie, bo przychodzi moment wyczerpania, ale wtedy robię sobie jakąś przyjemność, coś w rodzaju nagrody, i mogę znowu.
Co najchętniej Pani czyta?Był czas, kiedy czytałam bardzo dużo reportaży: o uciekinierach z Korei Północnej, o neapolitańskiej mafii, o Turczynkach próbujących żyć…