Subskrybuj
Redaktorka i dziennikarka. Autorka reporterskich książek Nie hańbi oraz Nie zdążę. Współpracuje z Instytutem Reportażu.

Skrzynka z narzędziami

Co roku przed 1 lutego minister edukacji publikuje tzw. prognozę zapotrzebowania na pracowników, innymi słowy – listę zawodów przyszłościowych. Na tegorocznej znalazły się 24 profesje. Na samej górze: automatyk, elektromechanik, elektronik, elektryk, kierowca mechanik, mechanik-monter maszyn i urządzeń, mechatronik, murarz-tynkarz, operator maszyn, technik budowy dróg. Patrzę na nią i zastanawiam się, czy to na pewno zawody przyszłości, czy może próby załatania dziur w teraźniejszości.

Kilka tygodni temu moi synowie wręczyli mi kolorową ulotkę. „Zaprogramuj swoją przyszłość – zachęcała. – Możesz dołączyć do najlepszych”.

Reklamowała kursy programowania dla dzieci i młodzieży. Zapisałam starszego na próbne zajęcia, młodszy nie kwalifikował się wiekowo, ale i tak ma zajęcia z kodowania w szkole. Podobne są w wielu placówkach.

To dobrze – według raportów Międzynarodowej Organizacji Pracy dzieciaki powinny kształcić się cyfrowo i technologicznie, bo to najlepiej przygotuje je na zmiany zachodzące na rynku pracy.

Na zajęcia z programowania w naszym mieście przyszli tylko chłopcy, co każe mi się martwić o zawodową przyszłość dziewczynek.

Ale martwię się też o moich synów. Z wielu prognoz wynika, że średnia długość życia dzieci urodzonych pod koniec pierwszej dekady XXI w. przekroczy 100 lat. Trzy czwarte spośród nich będą pracowały w zawodach, które jeszcze nie istnieją.

To mogłaby być optymistyczna wizja, ale zakłócają ją inne prognozy.

W listopadzie, w 40. rocznicę pierwszej międzynarodowej konferencji klimatycznej, ponad 11 tys. naukowców ze 153 krajów podpisało się pod raportem o fatalnych skutkach zmian klimatu. Aby zapewnić zrównoważoną przyszłość, musimy zmienić sposób, w jaki żyjemy – napisali w dokumencie.

Ich zdaniem nie wystarczą już systemowe zmiany w gospodarce, wszyscy powinniśmy zmienić styl życia: jeść mniej mięsa, zahamować wycinanie lasów, rzadziej podróżować.

Powinniśmy też zmienić podejście do pracy. Zrównoważone społeczeństwo pracuje krócej, uważają  eksperci z think tanku Authonomy. I nie chodzi tylko o zachowanie nieco przereklamowanego work life balance. Krótszy tydzień pracy to mniej dojazdów, mniej zużytej energii, mniej produkowanych i przewożonych towarów, mniej dwutlenku węgla. Poza tym wysokie temperatury – a z…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Duchowe  światy Olgi Tokarczuk