Subskrybuj
Romanista, literaturoznawca, dziekan Wydziału Humanistycznego UŚ. Bada współczesną literaturę francuską, quebecką i Mauritiusa. W latach 2007–2013 prezes Polskiego Towarzystwa Badań Kanadyjskich. Założyciel czasopisma literaturoznawczego „Romanica Silesiana” i współzałożyciel naukowego periodyku kanadystycznego „TransCanadiana”. Tłumacz ponad 20 dzieł filozoficznych i literackich...

Z codzienności. O Anandzie Devi

Już od swojej pierwszej powieści podejmującej tematykę prostytucji w środowiskach stołecznego kreolskiego lumpenproletariatu Devi zdradza upodobanie do osób wyrzuconych poza nawias społeczeństwa.

Ananda Devi to składający się z dwóch imion pani Anenden (z domu Nirsimloo), często traktowany jako imię i nazwisko, pseudonim literacki autorki urodzonej w 1957 r. Jest najbardziej znaną pisarką swojego kraju, Mauritiusa, niewielkiej wyspy w południowo-zachodniej części Oceanu Indyjskiego, leżącej o kilkaset kilometrów na wschód od Madagaskaru. W kraju o wielkości dwóch, trzech polskich powiatów mieszka ponad 1,3 mln mieszkańców, w większości pochodzenia hinduskiego, w jednej czwartej to Mulaci, zwani tam Kreolami, kilka procent to tzw. Muzułmanie, czyli potomkowie osadników z Pakistanu i z południowych Indii, 3% ludności jest pochodzenia chińskiego, a ok. 2% to Franko-Maurytyjczycy, czyli prawnuki dawnych francuskich kolonizatorów. Anglików, którzy władali wyspą przez prawie 170 lat, nie ma; pozostawili po sobie zręby prawa i administracji, język szkolnictwa i oficjalnie także polityki, chociaż kontakty z wyborcami odbywają się w języku kreolskim, którym mówią na wyspie wszyscy. Francuski pozostaje językiem kultury i prawie całej literatury oraz najbardziej znaczących tytułów prasy pisanej i kanałów prasy mówionej. Oprócz tego mówi się tam kilkunastoma innymi językami subkontynentu indyjskiego i dialektami chińskimi.

Historia Mauritiusa naznaczona jest niewolnictwem, czego wymagała monokultura trzciny cukrowej. Po zniesieniu niewolnictwa w 1835 r. Anglicy zadbali o zastąpienie afrykańsko-malgaskiej przymusowej siły roboczej kulisami w dużej liczbie przywożonymi z Indii. Ci, pomimo iż pracowali w warunkach nieomal niewolniczych, mogli sprowadzać z czasem kandydatki na żony, w dużym stopniu odtwarzając na wyspie kastową strukturę swoich społeczności.

Maurytyjczycy chętnie mówią o sobie jako o narodzie „tęczowym”, czyli wieloetnicznym, co wykłada się tym, że na wyspie równolegle współistnieją w dosyć pokojowej harmonii różne wspólnoty w sposób, w jaki kiedyś Lanza del Vasto, pisząc o Indiach, opisał żyjące tam w jednej przestrzeni grupy etniczne, mówiąc, że przypominają mu zwierzęta różnych gatunków pasące się obok siebie na sawannie: obok siebie, a jednocześnie każde w swoim stadzie.

*

Tak w kaskaderskim skrócie wygląda ojczyzna Anandy Devi. Urodziła się i wychowała w rodzinie małego plantatora trzciny cukrowej, który, podobnie jak jego żona, był samoukiem i namiętnym czytelnikiem wszelkiej literatury. Wraz z dwiema siostrami otrzymała dobre wykształcenie w katolickiej szkole loretanek, studiowała na Uniwersytecie Maurytyjskim, a dyplom doktora antropologii społecznej uzyskała na Uniwersytecie Londyńskim. Mieszkała najpierw przez kilka lat w Afryce, aż w 1989 r. osiedliła się we francuskiej miejscowości Ferney-Voltaire nad granicą szwajcarską. Przez prawie wszystkie lata aktywnego zawodowo życia pracowała jako tłumaczka tekstów technicznych w Genewie, żartując, że krąży na szlaku naznaczonym literaturą, między miejscowościami szczycącymi się, że w jednej mieszkał Voltaire, a w drugiej Rousseau.

Pisać zaczęła jako 15-latka, uzyskując nagrodę za wysłaną do konkursu nowelę, co sprawiło, że w swojej historii literatury maurytyjskiej z 1978 r. Georges Prosper zamieszcza wzmiankę o rodzącym się talencie literackim młodziutkiej pisarki. Devi pisze najpierw trzy zbiory nowel, w których, jak twierdzi, widoczne są tematy jej przyszłych dzieł, potem w 1988 r. wydaje pierwszą powieść Rue la Poudrière, podejmującą kwestię prostytucji, niewygodną dla Mauritiusa przeżywającego wówczas gospodarczy boom pierwszy w historii niepodległego postkolonialnego państwa, ale i godzącą w tabu obowiązujące w społecznym dyskursie na wyspie. Kolejne dwie powieści, Le voile de Draupadi (1993) i L’arbre fouet (1997), wydane już w paryskim wydawnictwie L’Harmattan specjalizującym się we francuskojęzycznej literaturze byłych francuskich kolonii, stanowią ważny krok w stronę czterech kilometrów kwadratowych, gdzie mieszczą się siedziby najbardziej liczących się francuskich wydawnictw. Jeszcze tylko jeden krok w bok: w roku 2000 wydaje u Dappera Moi, l’interdite, ale już potem, już w Gallimardzie, Pagli (2001), Soupir (2002), La vie de Joséphin le fou (2003), Ewę ze swych zgliszcz (2006, wyd. polskie 2018), Indian Tango (2007), Zielone sari (2009, wyd. pol. 2019), Les jours vivants (2013), L’ambassadeur triste (2015, planowane wyd. polskie pt. Smutny ambasador) i u Grasseta Manger l’autre (2018), nie licząc drobniejszych utworów.

Źródłami inspiracji Anandy Devi są z całą pewnością codzienne historie zasłyszane w dzieciństwie, jak np. garnek gorącego ryżu opróżniony na głowę żony (Zielone sari), folklor indyjski i maurytyjski (kreolski) pomieszany z przywołaniami indyjskich eposów narodowych, ale też literatura we wszelkich przejawach, od nieocenzurowanej wersji Baśni z tysiąca i jednej nocy po tylko odrobinę bardziej niepokojące utwory markiza de Sade, które pochłania bezkrytycznie, w miarę jak ojciec przynosi je do domu z tanich księgarni Port-Louis, stolicy wyspy.

Dekada 1970–1980, w której zaczyna pisać, jest dla literatury maurytyjskiej okresem, gdy nie pojawiła się jeszcze generacja dzisiejszych 40–60-latków, nieomal w całości wywodząca się z potomków niewolników i kulisów. Devi, która w tym samym czasie co kilkoro innych ważnych obecnie pisarzy (Carl de Souza, Nathacha Appanah, Alain Gordon-Gentil, Barlen Pyamootoo, Shenaz Patel, Amal Sewtohul i znacząco starsza od nich Marie-Thérèse Humbert) rozpoczyna tę dominującą dzisiaj falę bardzo dobrej literatury, pamięta swoich poprzedników na wyspie. Z racji swoich maurytyjskich korzeni noblista z 2008 r. Jean Marie Gustave Le Clézio jest wielce na wyspie szanowany jako bezpłatna i skuteczna reklama kraju w tych wąskich kręgach oświeconych, którzy jakoś kojarzą jego nazwisko.

Już od swojej pierwszej powieści podejmującej tematykę prostytucji w środowiskach stołecznego kreolskiego lumpenproletariatu Devi zdradza upodobanie do osób wyrzuconych poza nawias społeczeństwa. Oprócz prostytutki Paule będą to w jej późniejszej twórczości postaci fizycznie zdeformowane. Tak jest w przypadku Mouny z Moi, l’interdite(Ja, wykluczona), dziewczynki uważanej za ściągającą nieszczęście na rodzinę i okolicę, gdyż urodziła się z zajęczą wargą. I tak ma szczęście, że pozwolono jej żyć, bo jej ledwo urodzona z podobną deformacją ciotka, 13. dziecko babki, zostaje zaraz po urodzeniu uduszona. Uderzony butelką w głowę przez kochanka matki, wioskowej dziwki, tytułowy Joséphin Szalony staje się niepełnosprawny umysłowo; Noëlla z Soupir (Westchnienie) rodzi się bez nóg, matka wozi ją…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Duchowe  światy Olgi Tokarczuk