Maria Karpińska w miesięczniku odpowiada na pytania z krótkiego kwestionariusza:
Czego szuka Pani w literaturze?
Siebie, czyli bohaterów odczuwających podobne do moich lęki, rozczarowania, żywiących moje nadzieje, popełniających moje błędy. Na ich przykładzie mogę zobaczyć różne odmiany mojego życia, odmiany mnie samej w najrozmaitszych kostiumach i czasoprzestrzeniach, również własne niezrealizowane scenariusze, gdy książkowe postaci dokonują wyborów, na które mi nie starczyło odwagi, w okolicznościach, w których prawdopodobnie nigdy się nie znajdę.
W jaki sposób Pani pracuje?
Jako świeża debiutantka nie mam jeszcze wyrobionych niezawodnych metod pracy. Na razie walczę z materią i testuję, w jakich sytuacjach stawia mniejszy opór. Najlepiej sprawdza się podręczny kajecik, w którym zapisuję frazy, nieraz całe fragmenty, przychodzące mi do głowy w rozmaitych codziennych sytuacjach. Od nich się zazwyczaj zaczyna pomysł na opowiadanie, rozdział, książkę. Nad artykułami pracuję po bożemu – obkładam się książkami, czytam i notuję tak długo, aż czuję się gotowa, by zacząć pisać.
Co najchętniej Pani czyta?
Klasyczne powieści i opowiadania. Od pewnego czasu biorę udział w moim osobistym programie nadrabiania zaległości i czytania przegapionej klasyki lub takiej, jaką ledwo pamiętam. Czytam więc dwutorowo: Salingera czy Barnesa przeplatam z nowościami z prozy obcej. Choć moją „ojczyzną polszczyzna”, z racji zainteresowań naukowych czytam głównie tłumaczenia – literaturę włoską, francuską, amerykańską. Tam szukam – i znajduję – najważniejsze pytania egzystencjalne zadawane w prostych historiach o zwykłych, nieco zagubionych ludziach bez właściwości.
Jaką funkcję może współcześnie spełniać / spełnia literatura?W moim poczuciu literatura od zawsze spełnia te same funkcje, zmienia się…