Zabawa w kosmos
Już w tytule wiersza pojawia się zestawienie pojęć przynależących do zupełnie różnych rejestrów. „Przeznaczenie” kojarzy się z wysoką filozofią, z rozważaniami na tematy ostateczne, z kolei „szajka” ma w sobie coś łotrzykowskiego. Łobuzowanie w przestrzeni, którą z braku lepszego słowa określę jako metafizyczną, to zresztą ważny element poetyki Cezarego Domarusa.
Dostajemy się do tej kosmicznej przestrzeni poprzez język – poprzez gry, co do których wiemy, iż są śmiertelnie poważne, nawet, a może zwłaszcza wtedy, kiedy są zabawne.
Przeznaczenie i jego szajkabazuje na paradoksach. „Czekam na ciebie / na ciebie nie czekam” – wyznaje ktoś, kto rozkręca tę zabawę, posługując się frazami rytmicznymi jak z piosenki, i dalej: „ciebie rozumiem / nie rozumiem ni w ząb”. Można jednocześnie czekać i nie czekać? Każdy, kto kiedykolwiek doświadczył uczuć wobec innej istoty, wie, że często właśnie tak bywa. Czy można jednocześnie rozumieć i nie rozumieć? Właściwie nie można inaczej: każde nasze zrozumienie jest zawsze tylko częściowe, każde maskuje z gruntu nieprzeniknioną tajemnicę innego istnienia. Albo tak: rozumieć można tylko o tyle, o ile tak naprawdę niczego nie rozumiemy, skoro sama idea rozumienia przynależy do ułomnej, jednostkowej perspektywy, do tej, a nie innej „fazy szlochu”, jak – pięknie i trafnie – ujmuje się w przytoczonym wierszu czas ludzkiego życia. Mówi się w nim o wielu światach i wielu „gruntach” – ta wielość rzeczywistości i układów odniesienia zgodna jest ze współczesnym światem, ale też kosmologią buddyjską zasygnalizowaną przez wzmiankę o Mahakali. W buddyzmie tybetańskim Mahakala jest najpotężniejszym strażnikiem Dharmy –…