W jednym z dziennikowych zapisków Franz Kafka, korzystając z (pozornie dystansującego) dobrodziejstwa zaimka „on”, opisuje szczególnego rodzaju – zatomizowany – modus vivendi: „Żyje w rozproszeniu. Jego cząstki, żyjąca na wolności horda, przemierzają świat. I tylko dlatego, że również jego pokój przynależy do świata, czasami dostrzega je w oddali” (tłum. Ł. Musiał). Ten, napisany zapewne w 1920 r., fragment nie tylko doskonale obrazuje relacyjną naturę naszej egzystencji – żyjemy o tyle, o ile jesteśmy związani z innymi, w przeciwnym razie trudno o życiu w ogóle mówić – ale też uzmysławia konsekwencje tej sytuacji. Drobiny naszego Bycia – coś w rodzaju ontologicznych cząstek elementarnych – przynależą, przekonuje autor Wyroku, bardziej do świata niż do nas, oddalają się i zyskując autonomię, nieustannie krążą pomiędzy, by tak rzec, powłokami rzeczywistości. Nie mamy na nie wpływu, ale wiemy, że są, możemy się im przyglądać, ale nie możemy wydobyć ich ze świata i (na powrót) złożyć w całość. Nie są już naszą własnością, choć ciągle są przecież „nami” – ślady, którymi znaczymy przestrzenie, lektury, więzi z innymi. Zmieniają się z czasem, ukrywają, kamuflują. Odkrywanie i opisywanie ich obecności, ich tajemniczych, często pozbawionych tradycyjnej logiki koneksji jest domeną literatury. Tak w każdym razie pisze – ale i czyta – Winfried Georg Sebald.
*
Zbiór esejów Opis nieszczęścia(w jak zwykle świetnym tłumaczeniu Małgorzaty Łukasiewicz) przybliża autora Pierścieni Saturna zwłaszcza jako czytelnika, choć w przypadku tego pisarza niełatwo oddzielić refleksję dyskursywną (czy krytyczną) od partii ściśle artystycznych. Nie na darmo Sebald podkreślał często, że jego żywiołem jest proza. Proza – nie zaś powieść, opowiadanie, reportaż, esej literacki czy historyczny, które w jego książkach przenikają się niepostrzeżenie w osobny, rozpoznawalny niemal po jednym zdaniu, rodzaj pisarstwa. Jego integralną częścią są zarówno przetłumaczone kilka lat temu na język polski eseje (Wojna powietrzna i literatura oraz wydany już pośmiertnie Campo Santo), jak i teksty krytycznoliterackie, z których Sebald – pracujący przez wiele lat jako wykładowca w Katedrze Literatury Europejskiej Uniwersytetu Anglii Wschodniej w Norwich – złożył trzy tomy: Opis nieszczęścia. O literaturze austriackiej od Stiftera do Handkego (1985), Niesamowita ojczyzna. Eseje o literaturze austriackiej (1991) i Kwatera na wsi. O Gottfriedzie Kellerze, Johannie Peterze Heblu, Robercie Walserze i innych (1998). Łącznie 25 esejów, z których wydawca (wrocławskie Ossolineum) wybrał 12 i opatrzył tytułem pierwszej ze wspomnianych książek. Tak do rąk polskiego odbiorcy trafił Opis nieszczęścia.
W zbiorze znajdziemy teksty o pisarzach przede wszystkim niemieckojęzycznych, ale nie to kryterium jest tutaj spoiwem najistotniejszym. Dla twórcy Austerlitza ważniejsze jest coś bardziej uniwersalnego: wszyscy oni posiadają – jak powtarza za Walterem Benjaminem – „umiejętność zapamiętałego nasłuchiwania zasadniczego tonu, który przenika wszystko”. Ten delikatny dźwięk świata dyktuje rytm ich prozy, podbija jej puls i sprawia, że nie zadowala się ona „tym, co widać na powierzchni”, nie jest wyłącznie zapisem faktów czy narzędziem naukowego poznania, lecz skuteczną formą oporu przeciwko śmierci i zapomnieniu. I dokładnie tacy spoglądający w głąb i rozdrapujący rany rzeczywistości pisarze najbardziej interesują autora Wyjechali. Są wśród nich Arthur Schnitzler, Franz Kafka, Elias Canetti, Jean Améry, Joseph Roth, Thomas Bernhard, Gottfried Keller, Jan Jakub Rousseau i Robert Walser. O wszystkich bez wielkiej przesady można powiedzieć, że ich relację wobec świata da się wyprowadzić tylko ex negativo; są to pisarze cienia, śmierci, straty i melancholii – wygnańcy, którzy nigdzie nie czują się u siebie i nigdy nie opuszcza ich przeświadczenie, że „ciemność zaciska stryczek”.
*
Sebald jest czytelnikiem niezwykle skrupulatnym i zarazem świadomym swoich lekturowych poszukiwań, które zawsze niemal koncentrują się na tropieniu w tekście śladów tego, co już nieodwołalnie przepadło i spoczywa przykryte głęboko kolejnymi warstwami historycznego gruzu. Autor Wojny powietrznej i literatury zdrapuje z tekstu wszystko, co przeszkadza mu na drodze do odkrycia „geometrycznego punktu własnej tęsknoty”, z którego wyprowadza swoje znakomite interpretacje: o Kafkowskim („pękniętym”) mesjanizmie, ambiwalencji niemieckojęzycznych opowieści z getta, doświadczeniu tęsknoty za Heimatem w prozie Josepha Rotha, kulturowym pesymizmie Thomasa Bernharda czy przemijalności w pisarstwie Gottfrieda Kellera. Kompozycja Opisu nieszczęścia pozwala przy tym dostrzec nie tylko ewolucję metody krytycznej Sebalda – od dykcji ściśle niemal akademickiej do hybrydowej formy pisarstwa, w którym ekstrakcja prawdy i fikcji jest niemożliwa – ale też narodziny aksjologii lektury, której stawką nie są już literaturoznawcze hierarchie, lecz odkrywanie w tekście otorbionych naleciałościami czasu i historii fragmentów własnego istnienia. Ich rozpoznanie bywa mozolne, bo żyjąc, tracimy życie nie tylko w sensie najdosłowniejszym (zostaje nam go coraz mniej), ale także symbolicznym: ubywa nas, bo wrastamy w świat, ciągle próbując się w nim (nieskutecznie) zakorzenić. To wszystko sprawia, że nasze tropy blakną, stają się coraz mniej czytelne. Aby na powrót je rozpoznać i zrozumieć konsekwencje nieustannie zmieniających się zależności pomiędzy „ja” a światem, trzeba – Sebald bierze to zdanie od Canettiego – „czytać, póki rzęsy nie zaczną cicho dźwięczeć ze zmęczenia”. Taka lektura jest zawsze ruchem wsobnym – dochodzeniem do siebie, do własnych afektów, idiosynkrazji i fascynacji. Pisanie zaś, które jest jej owocem, nazwać by można „wciąż nawracającą czynnością przymusową”.
Definicję tę autor Campo Santo nie przypadkiem chyba daje w szkicu o Janie Jakubie Rousseau, gdyż właśnie w tym tekście wyraźnie widać, jak żywioł prozatorski rozsadza konwencję krytycznoliteracką. „Pod koniec września 1965 roku, przyjechawszy do Szwajcarii romańskiej, aby kontynuować tam studia, kilka dni przed rozpoczęciem semestru zrobiłem wycieczkę do regionu jezior i z Ins…