Niezależnie od tego, gdzie rzuci ich los, południkiem zerowym zawsze jest zabytkowa furta domikańska, ulica Rybitwy, odziedziczone gospodarstwo czy popadający w ruinę dom matki. To tam zaczyna się i kończy każda wędrówka. Miejsca stają się nie tylko punktami na osi czasoprzestrzennej, ale przede wszystkim integralną częścią egzystencji bohaterów Myśliwskiego. To one nadają ich życiu dynamikę, a nierzadko także i sens. Piotra z Widnokręgu lub bezimiennych bohaterów Ostatniego rozdania oraz Ucha Igielnego z całą pewnością da się zrozumieć bez zajrzenia do miejsc, w których – jak można się domyślać – formuje się ich tożsamość. Symboliczny spacer ich śladami udowadnia jednak, że w prozie Myśliwskiego przestrzeń geograficzna i literacka mieszają się, tworząc świat bliski, a zarazem uniwersalny.
Dom rodzinny pisarza w Dwikozach

Synagoga w Sandomierzu
„Kolumna właśnie wychodziła z getta, prowadzona z dwóch stron przez wycelowane pistolety maszynowe i psy, a ona wraz z matką na wieść, że wyprowadzają Żydów na pociąg do odległej jakieś trzy kilometry stacji, pobiegły i stojąc zziajane na szczycie tych schodów, popłakiwały. Gdy czoło kolumny odeszło już spory kawałek, lecz jej końca nie było jeszcze widać, wyrwała się z niej jakaś dziewczynka i rzuciła się w ich stronę. Nie zdążyła jednak do nich dobiec, gdyż skoczył za nią pies i byłby ją zagryzł,…