Subskrybuj
Jedna z najważniejszych myślicielek XX w. Filozofię studiowała m.in. we Fryburgu i Heidelbergu pod kierunkiem Heideggera i Jaspersa. Niemcy opuściła w roku 1934, emigrując najpierw do Francji, a następnie do USA, gdzie przez wiele lat wykładała w New School for Social...

My, uchodźcy

Żyjemy w świecie, w którym istoty ludzkie jako takie od pewnego czasu prze­stały się liczyć. Nie liczą się, odkąd społeczeństwo odkryło dyskry­minację jako potężną broń społeczną, pozwalającą zabijać ludzi bez przelewu krwi.

W styczniu 1943 r. Hannah Arendt napisała głośny esej „My, uchodźcy”, który ukazał się w miesięczniku „The Menorah Journal”. Czterdzieści lat później jego polskiego tłumaczenie autorstwa Haliny Bortnowskiej opublikowaliśmy w „Znaku”. Dziś przypominamy jego fragmenty w celu ukazania uniwersalnego doświadczenia ludzi, którzy utracili swój dom.

***

Uchodźca, to osoba zmuszona do szukania schronienia z powodu popełnionego czynu lub posiadanych przekonań politycznych. Otóż prawdą jest, że musieliśmy szukać schronienia, ale nie popełniliś­my żadnych czynów, a większości z nas nie śniły się jakiebądź radykalne poglądy. Z naszym pojawieniem się uległ zmianie sens terminu „uchodźca”. Odtąd „uchodźcy” to ci, którzy mieli nieszczę­ście przybyć do obcego kraju bez środków do życia i z tej racji muszą przyjmować pomoc Komitetów do Spraw Uchodźców. Nim zaczęła się wojna, byliśmy jeszcze bardziej uwrażliwieni na określenie „uchodźca”. (…) My po prostu byliśmy imigrantami, czyli przybyszami, którzy opuścili swój kraj, ponieważ pewnego pięknego dnia życie w nim przestało nam się podobać, na przykład z racji czysto ekonomicznych. Chcie­liśmy odbudować swoje życie, to wszystko. Na to trzeba być sil­nym i trzeba być optymistą, więc byliśmy wielkimi optymistami. ###banner### Nasz optymizm jest godny podziwu, nawet w naszych własnych oczach. Teraz historia naszych zmagań jest już wreszcie wszystkim znana. Straciliśmy dom, to znaczy całe swojskie codzienne życie. Straciliśmy swój zawód, czyli poczucie, że jesteśmy jakoś po­trzebni na świecie. Straciliśmy swój język, czyli możność natural­nego, spontanicznego reagowania, swobody gestu, bezpretensjonal­nego wyrażania uczuć. Nasi krewni pozostali w gettach na terenie Polski; nasi najlepsi przyjaciele zginęli w obozach koncentracyj­nych; nasze osobiste życie zostało przecięte. A jednak, skoro tylko zostaliśmy ocaleni — a większość z nas musiała być ocalana wiele razy — zaczęliśmy nowe życie, usiłując jak najdokładniej stosować się do wskazówek zbawców. Radzili nam, abyśmy zapomnieli — i zapominaliśmy szybciej, niż można to sobie wyobrazić. Przy­jaźnie zapewniano nas, że nowy kraj stanie się naszym domem, więc po czterech…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką