Smutek jest olbrzymem, a radość to tłum. W ilustracjach Joanny Concejo do powiastki filozoficznej Marka Bieńczyka Książę w cukierniniedźwiedź symbolizuje smutek, a gromada bawiących się psów – szczęście. To dla mnie bardzo celna metafora. Wśród wszystkich smutnych olbrzymów szczególne miejsce zajmuje wieloryb. To moje pierwsze i najmocniejsze skojarzenie z uczuciem samotności. Powodów jest wiele. Nigdy go nie spotkam. Jego pieśni brzmią tęskno i melancholijnie, a ruchy naznaczone są ciężarem oceanu. Poza tym kilkanaście lat temu przeczytałam o wielorybie, który z powodu jakiejś wady śpiewa swoje piosenki z częstotliwością 52 Hz, podczas gdy przedział częstotliwości u wielorybów to 15–30 Hz. Pisano wówczas o najsamotniejszym wielorybie świata pływającym po północnych wodach oceanów i bezskutecznie nawołującym swoich wielorybich pobratymców. Żaden z nich nie mógł go jednak usłyszeć. U schyłku zimnej wojny wojskowe hydrofony, zamieszczone na dnie oceanów do nasłuchiwania radzieckich łodzi podwodnych, zostały udostępnione badaczom tych wód. Wtedy właśnie ów samotny wieloryb został po raz pierwszy usłyszany przez ludzi. Nie tylko na mnie ta historia zrobiła wrażenie. Zainspirowała twórców wierszy i sztuk teatralnych, rzeźb i piosenek. Powstał hashtag #52hzwhale – synonim samotności. Przez wiele lat opowieść rezonowała wśród…
Współzałożycielka studia graficznego Ładne Halo specjalizującego się w ilustracji książkowej, prasowej i reklamowej. Twórczyni książek dla dzieci. Mieszka i pracuje w Łodzi