W Nieznośnej lekkości bytu Milan Kundera napisał: „Życie ludzkie dzieje się tylko raz i dlatego nigdy nie będziemy mogli stwierdzić, która z naszych decyzji była słuszna, a która zła, ponieważ w danej sytuacji mogliśmy decydować tylko jeden raz. Nie dano nam żadnego drugiego, trzeciego, czwartego życia, abyśmy mogli porównać konsekwencje różnych decyzji”. A co, gdybyśmy mogli jednak zadecydować o własnym losie kilka razy? Mieć kilka szans i żyć, niczym w grze komputerowej?
Lola (Franka Potente) nigdy się nie spóźnia, ale akurat tego dnia nie stawiła się na czas na spotkanie z ukochanym. Manni (Moritz Bleibtreu) pracuje dla lokalnej mafii; podczas „ostatniej misji” potrzebował wsparcia Loli. Zdezorientowany chłopak wraca ze złodziejskiej akcji metrem i przypadkiem zostawia tam cały łup. Manni wydaje tym samym na siebie wyrok – jego szef, bezlitosny zakapior, nie wybaczy mu za żadne skarby bezmyślnej straty 100 tys. marek. Choć całą narrację napędzają tarapaty mężczyzny, Biegnij, Lola, biegnij to przede wszystkim opowieść o kochającej do utraty tchu kobiecie. Lola ma tylko 20 min (!), aby zmienić dramatyczny bieg wydarzeń, zdobyć brakującą sumę. Bohaterka nie dopuszcza do siebie myśli, że ocalenie Manniego graniczy właściwie z cudem.
Inspirując się Przypadkiem(1981/1987) Krzysztofa Kieślowskiego, Tom Tykwer stawia na strukturę wariantologiczną. Każda z postaci otrzymuje od swojego reżysera-stwórcy trzykrotną szansę na zmianę swojego…