Jeśli nie stać cię na LSD, kup sobie po prostu kolorowy telewizor!
Jean-Luc Godard
Dzika, surrealistyczna eskapada dziennikarza Raoula Duke’a (Johnny Depp) i jego psychotycznego prawnika dr. Gonzo (Benicio del Toro) wpisała się na stałe w imaginarium światowej popkultury. Na drodze po fetyszyzowany american dream bohaterów prześladują nietoperze, jaszczurki, kuriozalne, niebezpieczne typy, a nawet misie polarne. Terry Gilliam ze swadą ożywia kultowy i niezwykle osobisty epos dziennikarza i ikony epoki Huntera S. Thompsona, choć sam reżyser przyznał, że w swoim życiu raczej stronił od narkotyków i psychodelików. Wystarczało mu kino.
Pokazana w Las Vegas Parano kultura psychodeliczna to nieodłączny element czasów kontestacji. W LSD i innych substancjach psychoaktywnych – których poznawanie naukowe było początkowo dotowane przecież z publicznych środków – upatrywano „detergentów umysłu”, otwierających prawdziwe „drzwi percepcji”. Drzwi prowadzące do niemalże mistycznego transu. Początek lat 70. zwiastuje jednak czas bolesnej deziluzji. Część dzieci kwiatów niebezpiecznie się radykalizuje, inne zaś zakładają rodziny i powracają powoli do wartości, które jeszcze przed chwilą ostro kontestowały. Prezydent Nixon szykuje się do drugiej kadencji, a amerykańskie wojska – mimo wielu protestów – nie opuszczają Wietnamu. Dziennikarz sportowy Duke i jego poplecznik Gonzo mają w założeniu napisać relację z zawodów motocyklowych Mint 400. W trakcie swojej podróży ta niepasująca do siebie para będzie ścigać się przede wszystkim z zastaną czasoprzestrzenią, przechodząc między…