Subskrybuj
Wira Ahejewa fot. Участник:Водник, CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons
Dr literaturoznawstwa, filolożka, kulturoznawczyni, krytyczka literacka. Asystentka w Katedrze Teorii Literatury na Wydziale Polonistyki UJ. Autorka książki Defekty. Literackie auto/pato/grafie – szkice (2016). Tłumaczka współczesnej literatury ukraińskiej.

Kultura „w poruszeniu” albo kroniki wojny

Przez ostatnie kilkanaście miesięcy ukazało się więcej ukraińskich tytułów niż w minionych 30 latach. Jednak wszyscy czujemy gorzki posmak zbyt wysokiej ceny tego nowego otwarcia.

Od 24 lutego 2022 r. chyba bardziej niż kiedykolwiek myślimy o naszej części Europy jak o „poruszonym obrazie”, w którym klatki reprezentacji nakładają się na siebie niczym zdjęcia wykonane w technice wielokrotnej ekspozycji. Utrwaleni na tych fotografiach, lekko jedynie zarysowani i patrzący na nie – wszyscy jesteśmy „w poruszeniu” i patrzymy nieco inaczej, z różnych punktów. Ta perspektywa „w poruszeniu”, wynikająca nie tylko z geopolitycznych uwarunkowań, ale także przemian tożsamości Europejczyka Środka i Wschodu, płynie z doświadczenia wojennej migracji i jest – jak wskazuje ukraińska badaczka Tamara Hundorowa – podstawą ukraińskiej tożsamości.

Przemieszczanie się, mobilność w ujęciu antropologicznym, ruch, płynność (granic i pojęć) to stałe elementy doświadczenia obywateli Ukrainy, utrwalone w tekstach kultury różnych okresów i reprezentowane w najnowszej literaturze i twórczości artystek i artystów ukraińskich. To doświadczenie jest też przedmiotem refleksji humanistycznej, ujętym m.in. w pojęciu „kultury tranzytowej” Tamary Hundorowej. Tranzyt jako przejaw kultury postkolonialnej, postzależnej zostaje w jej rozważaniach dowartościowany nie jako etap pośredni, lecz jako stała aktywność, predyspozycja i charakterystyczny syndrom, którego poszczególne warianty – syndrom postkolonialny, syndrom pokoleniowy, syndrom rynku, syndrom katastroficzny, syndrom kiczu – składają się na obraz kultury. Badaczka uznaje figurę tranzytu za typową dla ukraińskiej kultury, najbardziej adekwatną do oddania dynamicznej specyfiki relacyjności kultur postzależnych i poprzez nią dokonuje „lektury Ukrainy”. To jedna ze ścieżek, którą można podążyć, myśląc o literaturze rewolucji i wojen.

Dopiero teraz zainteresowaliśmy się Ukrainą?

Przez ponad rok oczy świata i odbiorców były zwrócone w stronę Ukrainy i ukraińskiej kultury. W tragicznym kontekście wojny możemy obserwować wzmożone, bezprecedensowe wręcz zainteresowanie ukraińską sztuką oraz reakcje aktualnej grupy artystyczno-literackiej na wydarzenia rozgrywające się od 2014 r., które w lutym 2022 r. przybrały kształt pełnoskalowego rosyjskiego ataku. Telewizyjne serwisy, szpalty gazet, informacje na portalach, a także prozatorskie narracje czy wersy wierszy zdominowały obrazy bombardowań ukraińskich miast, nietracących ducha żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy (w szeregach których są poeci, poetki, pisarze, pisarki, tłumacze i tłumaczki, ludzie kultury, sztuki i nauki, z którymi można było spotkać się w innych niż wojenna rzeczywistość kontekstach), obywateli Ukrainy w schronach przeciwbombowych, syren i alarmów, obrazy okrucieństwa rosyjskich żołnierzy, doświadczenie uchodźstwa, obrazy Azowstalu, Buczy i Bachmutu.

Polski rynek wydawniczy też odpowiedział na tę sytuację. Przez ostatnich 14 miesięcy statystycznie ukazało się więcej ukraińskich tytułów niż od symbolicznego roku 1991 (momentu odzyskania przez Ukrainę niepodległości). Jednak wszyscy – zarówno badaczki i badacze ukraińskiej kultury, jak tłumaczki i tłumacze, wydawcy, redaktorzy – czujemy gorzki posmak zbyt wysokiej ceny tego nowego otwarcia. Być może jest jeszcze za wcześnie na wydawnicze podsumowania, ale faktem jest, że mamy do czynienia z dużą różnorodnością ukraińskich publikacji, i to odmiennych gatunkowo, stylistycznie, tematycznie: od ukraińskich książek kucharskich, przez najnowszą prozę i poezję, po eseje i teksty popularnonaukowe, historyczno-społeczne i kulturoznawcze, które – powiedzmy to szczerze – nie cieszyły się wcześniej zainteresowaniem wydawców. Dzięki każdej z tych pozycji polski czytelnik może w jakiś sposób dopełnić własny obraz Ukrainy.

Jeśli reakcja polskiego rynku wydawniczego: jego otwartość i (wreszcie) okazane – bardziej zbliżone do należytego – zainteresowanie literaturą naszej bezpośredniej geograficznej i kulturowej sąsiadki, nie jest tymczasowa, można optymistycznie myśleć o płynnym ruchu do miejsca docelowego, kulturowym tranzycie, jaki zapewnia literatura.

Będzie nim nadrabianie tłumaczeń ukraińskiej klasyki i idące za tym opracowania polskich ukrainistów, kolejne tomy ukraińskich pisarek i pisarzy ukazujące się w ważnych polskich seriach wydawniczych, reprezentacja różnorodnych głosów współczesnej ukraińskiej literatury w ofercie polskich wydawnictw, obecność ukraińskich autorek i autorów na targach książek, festiwalach literackich, spotkaniach z czytelnikami, a może też większa świadomość tego, że od jakiegoś czasu (liczonego w wiekach) rozwija się u nas jedna z ważnych płaszczyzn literatury i kultury ukraińskiej diaspory – twórczość Ukraińców mieszkających w Polsce. Proces ten powinien być naturalny dlatego, że jest to literatura bogata, różnorodna, bliska i odmienna jednocześnie względem polskiego kontekstu, wartościowa, wspaniale napisana, pełna tego, czego szukamy jako czytelnicy. Brzmi utopijnie? Nie do pomyślenia dekadę temu? Może to jedyna szansa, aby wykorzystać to bezprecedensowe zainteresowanie literaturą i kulturą ukraińską, mimo jego ewidentnego gorzkiego posmaku? Tranzytowość, płynność, przechodzenie literatury między granicami (też tymi dosłownymi, granicami państw) to możliwość stworzenia nowej kulturowej relacji, to szansa dla literatury ukraińskiej na wejście w dialog z nowymi czytelnikami, potencjał zaistnienia w odmiennych kontekstach przy jednoczesnym funkcjonowaniu w Ukrainie, a dla polskich czytelników na poznanie i zrozumienie tego, co konstytuuje się tuż obok nas.

Wojna kulturowa

Trudne usytuowanie kultury ukraińskiej jako kultury zależnej omawia ważna książka ukraińskiej intelektualistki Wiry Ahejewej z Uniwersytetu Narodowego Akademii Kijowsko-Mohylańskiej W cieniu imperium, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak w kwietniu tego roku. Jest to ponad 400-stronicowy zbiór esejów o wzajemnych kulturowych relacjach ukraińsko-rosyjskich na przestrzeni wieków. Pierwsze wrażenie po lekturze to poczucie przewartościowania naszej (mam na myśli zachodnioeuropejskich, nieukraińskich czytelników) wiedzy o pochodzeniu i korzeniach pewnych zjawisk, które zwykliśmy określać jako „rosyjskie” (mowa o Gogolu, ale także bardziej nieoczywistych tożsamościach artystów takich jak Ilja Riepin, Aleksandra Ekster czy Kazimierz Malewicz). Autorka pokazuje imperialny mechanizm zawłaszczania cudzych sukcesów i osiągnieć stosowany przez Rosję, jak również powielany przez mniej zorientowane zachodnie instytucje (wydawców, promujących niektóre książki jako rosyjskie; muzea prezentujące prace poszczególnych artystów jako Rosjan bez uwzględnienia ich właściwej narodowości). Rosyjski / radziecki stosunek do ukraińskiej kultury opisany jest tu jako zawłaszczanie, wymazywanie, zmuszanie do milczenia, mające na celu wyrugowanie ukraińskości z myślenia o kulturze Europy Wschodniej.

Ahejewa tłumaczy te zjawiska w kontekście teorii postkolonialnej, powołując się na dobrze znane i przyswojone polskim czytelnikom nazwiska badaczy tego fenomenu (m.in. Edwarda Saida). Wzbogaca naszą wiedzę o to, w jaki sposób na przestrzeni wieków ukraińska literatura i sztuka sprzeciwiały się kolonialnemu zawłaszczeniu i dominacji rosyjskiej kultury. Ukazuje interesujące i w zasadzie niemające analogii w zachodniej kulturze wielokulturowe zjawiska, takie jak narodowe trawestacje eposów antycznych Iwana Kotlarewskiego, kreujące ukraińską tożsamość kulturową (XVIII w.); XIX-wieczne bractwa i koła propagujące ideały romantyczne i wytwarzające nowe modele tożsamości narodowej oparte na tradycji pieśni gminnych i nowoczesnym pojęciu narodu; tożsamość Gogola / Hohola jako pisarza ukraińskiego; przykłady oporu twórców tzw. rozstrzelanego odrodzenia wobec stalinowskiego terroru itd. Książka składa się z rozdziałów ciekawych dla każdego historyka, kulturoznawcy czy po prostu czytelnika zainteresowanego szeroko pojętym Wschodem, prezentujących różne modele ukraińskiej tożsamości, podważające roszczenia imperialne Rosji względem Ukrainy.

Praca Ahejewej to przede wszystkim eseistyczna erudycyjna opowieść o kulturowej samowystarczalności Ukrainy bardzo potrzebna w aktualnej sytuacji. Ukazująca też źródła ukraińskiej odwagi i niezłomności, umacniane przez wieki w walce i oporze względem Imperium Rosyjskiego. W cieniu imperiumprezentuje przeszłe (XIX- i XX-wieczne) symbole ukraińskiej mitologii narodowej (ukraiński step, ojczysta przyroda, rzeka Dniepr), które teraz – gdy trwa wojna Rosji z Ukrainą – są codziennie przywoływane i nadpisywane o kolejne warstwy…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Nowa sztuka miłości