Subskrybuj
fot. Everett/East News
Filmoznawczyni, edukatorka filmowa, organizatorka przeglądów i festiwali filmowych. Dwukrotnie nominowana do nagrody PISF w kategorii krytyka filmowa. Laureatka Konkursu im. Krzysztofa Mętraka. Specjalistka od włoskiego kina, prowadzi w sieci „Accademię Włoskiego Kina”, w której przygląda...

Horror ciał

„Diabły” (1971) uchodzą do dziś za jeden z najbardziej obrazoburczych filmów w historii kina. Ken Russell wita nas w świecie, w którym cierpienie i przyjemność zadawane są z tą samą pasją i siłą.

XVII-­wieczne miasteczko Loudun ma jednego przywódcę w osobie charyzmatycznego i niezbyt świątobliwego ojca Urbaina Grandiera (Oliver Reed). Posiadający wielu wrogów duchowny jest tutaj kimś na wzór gwiazdy rocka – wszystkie niewiasty, niezależnie od statusu społecznego i stanu cywilnego, szaleją za nim i oddałyby wszystko za możliwość bliższego kontaktu. Naj­większą z „fanek” okazuje się słynna Jeanne des Anges – Matka Joanna od Aniołów – przeorysza miejscowego zakonu urszulanek (Vanessa Red­grave). Neurotyczna kobieta z trudem ukrywa swoją erotyczną fascynację Grandierem, pod­kreślając również, jak bardzo niesprawiedliwy był dla niej los. Dowiadujemy się bowiem, że Jeanne znalazła się w klasztorze nie z powodu gorliwości wiary, ale cielesnej niepełnosprawności, która – mimo wysokiego urodzenia – nie czyniła z niej kandydatki na czyjąkolwiek żonę. Głęboko zakorzenione animozje i jeszcze mocniej tłumione popędy seksualne uczyniły z Matki Joanny łatwe do wykorzystania narzędzie w politycznej walce o przyszłość Loudun.

W Diabłach ciała są wszechobecne. Ciała zniszczone szalejącą epidemią, wykrzywiające się z bólu; ciała rozdarte, zniekształcone i groteskowe; ciała zmysłowe i pragnące. Nie­zwykle drapieżna, zamaszysta i nowoczesna inscenizacja Kena Russella – podparta sceno­graficznym wsparciem i geniuszem młodego Dereka Jarmana (Caravaggio, Edward II) – nie tylko budzi ogromny podziw, lecz skłania do równie…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Kościół bez patriarchatu