Subskrybuj
Tuulikki Pietila i Tove Jansson w 1979 r. fot. Lehtikuva / East News
Pisarka i krytyczka literacka. Za swój debiut książkowy pt. Żywopłoty otrzymała Nagrodę im. Cypriana Kamila Norwida oraz Nagrodę Literacką KMLU. W 2022 r. opublikowała powieść Ucichło (Wyd. W.A.B)

Nie tylko autorka Muminków

„Szkoda mi ludzi, którzy znają Tove Jansson tylko jako autorkę Muminków” – pisze we wstępie do ostatniego tomu opowiadań Jansson fiński pisarz Philip Teir. I rzeczywiście Jansson jest jednym z niewielu ludzi pióra, o których lepiej niż „pisarka” mówić „artystka”, i to – przy odrobinie patosu – przez wielkie „A”.

Tekst ukazał się drukowanym wydaniu „Miesięcznika Znak” pod tytułem Listy z wyspy


Znajomość wycinka jej dorobku nie oddaje pełnego spektrum jej zainteresowań ani twórczych możliwości. Tę malarkę, rysowniczkę i autorkę komiksów, książek dla dzieci oraz prozy warto poznawać w sposób totalny.

Dzięki zbiorowi Kobieta, która pożyczała wspomnienia w tłumaczeniu i wyborze Justyny Czechowskiej jest to dla polskich czytelników i czytelniczek nieco łatwiejsze. W sferze marzeń pozostaje na razie wystawa malarstwa Tove Jansson, które stanowiło najważniejszą dla niej dziedzinę własnej twórczości. Nie należy jednak narzekać: tom, który ukazał się w Wydawnictwie Czarne w serii „Klasyka”, zawiera w sobie aż trzy książki, oryginalnie wydane na przełomie lat 80. i 90. jedna po drugiej, napisane przez siedemdziesięcioparoletnią Jansson, znaną już na całym świecie jako (ku swemu niezadowoleniu) autorka serii dla dzieci o pewnych trollach.

Zbiór otwiera nowela epistolarna, napisana w formie fikcyjnych listów od 13-letniej Japonki do autorki słynnych Muminków. Pod koniec życia Jansson odpowiadała na blisko 2 tys. listów rocznie, nic więc dziwnego, że właśnie ta forma – przemyślenia zamknięte między grzecznościowym zwrotem do adresata a podpisem – powracała w jej opowiadaniach na różnych etapach twórczości, w różnych odsłonach. Za każdym razem mamy do czynienia z korespondencją jednostronną, przy czym brakujące odpowiedzi z łatwością można wysnuć z kontekstu, więc wiadomości, które – wydawałoby się – są słane w pustkę, tak naprawdę zamieniają się w specyficzny, wiele mówiący o obu stronach dialog. Tak pomyślane opowiadania, o rytmie wyznaczonym sztywną formą tradycyjnego listu, z uprzejmymi pytaniami na temat zdrowia bądź adnotacjami dotyczącymi nieczytelności tekstu pisanego piórem, pokazują dwie szczególne cechy tej prozy, o których więcej za chwilę: coś, co można by nazwać wyspiarskością narracji, i przywiązanie do codzienności jako sfery mówiącej o bohaterach najwięcej.

Nadawczyni listów w Dear Janssonsan postrzega ich adresatkę nie tylko jako idolkę, autorkę ukochanych książek, ale także myślicielkę, osobę, która posiadła najwyższy poziom wtajemniczenia na temat prawd życiowych. Mistyczny charakter zwierzeń młodej Japonki, nieraz rozczulający w swojej naiwności, warto zestawić z jednym z ostatnich tekstów Jansson, ze zbioru opowiadań Wiadomość. To tu autorka dobitnie pokazuje, jak skomercjalizowane zostały Muminki i jak podeptano przy tym granice prywatności ich autorki. W tych słodko-gorzkich tekstach krótkie wiadomości od jej partnerki Tooti („Cześć, zabrałam pocztę. Całus, T.”) przeplatają się z absurdalnymi żądaniami spływającymi do pisarki z wszystkich stron świata – jak ta dotycząca wzoru muminków na papierze toaletowym czy ta, w której nadawczyni twierdzi, że duże nosy trolli mają zgubny wpływ na ciężarne kobiety.

Jansson wykorzystywała formę listu nie tylko, żeby pokazać absurd sytuacji, w jakiej postawiła ją popularność Muminków, ale przede wszystkim, żeby podkreślić samotność swoich bohaterów. W niezamieszczonych w Kobiecie, która pożyczała wspomnienia Listach do Konikovej Jansson odtwarza wiadomości pisane do żydowskiej przyjaciółki z dzieciństwa, która wyemigrowała w 1941 r. i z którą w rzeczywistości utrzymywała kontakt przez większość życia. Trzeci tom opowiadań, który wszedł w skład Kobiety…, nosi z kolei tytuł Listy od Klary. Tytułowe opowiadanie przybrało formę korespondencji do różnych adresatów: starszej kobiety, której portret wyłania się z listów do starych znajomych, chrześniaka oraz autorki ankiety na temat problemów i radosnych stron starości. W tym samym tomie znalazło się opowiadanie Obrazy, w którym ojciec pisze listy do syna, niezależnie od tego, czy znajdują się w tym samym domu, czy w różnych krajach. Każdy z nich walczy tu z własnymi demonami, a listy są jedynym polem bliskości, formą, która pozwala na zwrócenie się do dorosłego dziecka „Ukochany synu” lub na aż nazbyt szczere opisanie swoich lęków w post scriptum.

Listy wymagają dystansu między nadawcą i adresatem i to właśnie dystans cechuje relacje wszystkich bohaterów Tove Jansson, nawet jeśli mieszkają pod jednym dachem, sypiają w jednym łóżku.

Dlatego tak doskonale oddaje charakter jej prozy obraz wyspy i wyspiarskiego życia, które Jansson bardzo sobie ceniła. Pośród tematów, których powtarzalność w pierwszym ze wspomnianych zbiorów, Podróży z małym bagażem, zauważyła w liście do redaktora sama autorka, znalazły się „starość, wyspy i podróże”. Należałoby do nich z pewnością dodać alienację czy może indywidualizm, przez który bohaterowie Jansson nie odnajdują się we wspólnocie. Są to postaci osobne i – co ważne – jest to paradoksalnie stan pozytywny, bo tylko w życiu w pojedynkę, w alegorii wyspy otoczonej od innych siedzib ludzkich morzem, widzi pisarka możliwość szczęścia.

Najdosadniej Jansson ukazuje ten stan w Obcym mieście: ojciec udaje się w podróż, by odwiedzić dorosłego syna, jednak…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Rytuały. Jak zwolnić i żyć uważniej