Subskrybuj
Spotkanie poetki z szympansem fot. z archiwum Fundacji Wisławy Szymborskiej
Prof., literaturoznawczyni, teoretyczka i historyczka literatury. Zaprzyjaźniona z Wisławą Szymborską. Towarzyszyła poetce zarówno, gdy dowiedziała się o przyznaniu jej Nobla, jak i podczas wręczania nagrody

Wisławy Szymborskiej biografie alternatywne 

Poszukajmy w rzeczywistym życiorysie noblistki możliwych miejsc biograficznego rozwidlenia, proponując inne potencjalne wersje jej życia.

Wisławę Szymborską zawsze fascynowała jednostkowość istnienia. Jego jednokrotność, przypadkowość, czasowość, niewymienialność. „Mam ciało pojedyncze, nieprzemienne w nic, / jestem jednorazowa aż do szpiku kości” – pisała w wierszu Próba; a w innym: „Przepraszam wszystkich, że nie mogę być każdym i każdą”. Konstatacja zaś: „Jestem kim jestem. Niepojęty przypadek. Jak każdy przypadek”, z wiersza W zatrzęsieniu pociągnęła za sobą otwarcie się innej jeszcze perspektywy – tej, którą daje tryb przypuszczający nierzeczywisty, pozwalający przymierzyć wiele znanych naturze form istnienia, jakie czekały gotowe, by móc przypaść także i jej w udziale: życia pająka, mewy, myszy polnej, źdźbła trawy, ryby w ławicy, pszczoły w roju, rzeźnego zwierzęcia, prześladowanego człowieka… Aż drążąc ten tryb do dna, w pozornie lekkim wierszu Nieobecność dochodzi Szymborska do formy granicznej: do możliwości własnego nieistnienia, które stałoby się jej przypadkiem, gdyby matka poślubiła była pana Zbigniewa B. ze Zduńskiej Woli, a ojciec – pannę Jadwigę R. z Zakopanego.

Idąc tym śladem, ale odsuwając na bok tamte radykalne warianty jej niezrealizowanej egzystencji, można spróbować – w żartobliwym prezencie na 100. urodziny – zaproponować Szymborskiej inne wersje jej potencjalnej ludzkiej biografii, szukając w jej rzeczywistym życiorysie możliwych miejsc biograficznego rozwidlenia.

Rozwidlenie pierwsze, zdecydowane

Na siódme urodziny Ichny pan Wincenty Szymborski wziął obie córki do niedawno otwartego w Krakowie zoo. Nawoję głównie interesowały ptaki, Ichna zaś za nic nie chciała odejść od klatek z małpami i odtąd stały się one głównym przedmiotem jej zainteresowania. Pisywała wprawdzie wierszyki i marzyła o zostaniu gwiazdą filmową, jednak życie małp nie przestawało jej frapować. A dorastając, zdała sobie sprawę, że głębszą o nich wiedzę znaleźć może głównie w książkach obcojęzycznych, zaczęła więc intensywnie uczyć się angielskiego, korzystając z pomocy Jana Stanisławskiego, ojca bliskiej jej koleżanki, późniejszego autora Wielkiego słownika angielsko-polskiego i Wielkiego słownika polsko-angielskiego. Tak że po jakimś czasie potrafiła już ze słownikiem w ręku przedrzeć się przez książkę wybitnego amerykańskiego antropologa i prymatologa Roberta M. Yerkesa The Mental Life of Monkeys and Apes (Życie umysłowe człekokształtnych i małp). I nawet wojna nie przerwała tej edukacji, bo udało jej się, po zdaniu tajnej matury, dołączyć do kompletów, jakie Stanisławski prowadził na podziemnej anglistyce. Zaraz po wojnie Szymborska rozpoczęła studia na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi pod opieką prof. Józefa Fudakowskiego, entomologa i zoogeografa, kierującego tam Katedrą Zoologii, a specjalizującego się głównie w faunie tatrzańskiej. Napisała znakomitą pracę magisterską o społecznych zachowaniach świstaków, lecz jako element klasowo obcy nie mogła zostać na uniwersytecie i prof. Fudakowski znalazł jej pracę w Muzeum Przyrodniczym PAU przy ul. Sławkowskiej. Cały czas współpracowała z krakowskim zoo, zdołała też na krótko przed śmiercią prof. Yerkesa nawiązać z nim korespondencyjny kontakt. W roku 1955 została wydelegowana na mającą się odbyć w Londynie konferencję naukową poświęconą muzealnictwu przyrodoznawczemu. Wzięła w niej udział i nie wróciła do Polski. Jakiś czas pracowała w londyńskim zoo, wyszła też za mąż za angielskiego prymatologa. Małżeństwo jednak nie przetrwało długo i na początku lat 60. Szymborska jest już w Ameryce. Wkrótce znajduje zatrudnienie w Yerkes National Primate Research Center w Atlancie i należy do grupy badaczy, którzy w latach 70. stworzą obrazkowy język dla małp, tzw. yerkisch.

Odbyła kilka podróży do Afryki, m.in. do Tanzanii, gdzie współpracowała z Jane Goodall i wspólnie z nią napisała książkę dla dzieci o szympansach.

I to właśnie nie sama pozycja w środowisku prymatologów, ale przede wszystkim praca pisarska przyniosła jej największą sławę. Stworzyła niezwykły gatunek eseistyki przyrodoznawczej, w której wiedza naukowa uzyskała formę fascynującej opowieści. Nauka splatała się w niej z fikcją literacką, faktografia z fantastyką i językiem poetyckim. Najchętniej pisała po polsku, choć posługiwała się także językiem angielskim. Do rozpropagowania jej twórczości w Ameryce przyczynił się walnie, zwłaszcza u jej początków, zaprzyjaźniony z nią Czesław Miłosz. W roku 1996 Szymborska otrzymała za swoją twórczość – jako jedyna autorka prozy niefikcjonalnej po Euckenie, Mommsenie, Bergsonie, Russellu i Churchillu – literacką Nagrodę Nobla. W uzasadnieniu napisano: „Za nadanie nieczłowieczemu światu zachwycająco poetyckiego kształtu”. Po roku 1989 wróciła do Polski i zamieszkała znowu w Krakowie. Nadal pisała, wspierała też wszelkie inicjatywy związane z ochroną przyrody i poprawą dobrostanu zwierząt. Dla ludzi w działaniach tych zasłużonych ustanowiła nagrodę, w której logo znalazły się dwie splecione ze sobą dłonie: ludzka i szympansia.

Rozwidlenie drugie, umiarkowane

Mała Ichna wykazywała różne talenty: układała wierszyki i chętnie rysowała, co cieszyło i bawiło przede wszystkim jej ojca. Wierszyki, szczególnie te zabawne, były przez niego gratyfikowane honorarium w wysokości 20 gr każdy, a dołączane do nich ilustracje podnosiły wycenę. Do tej artystycznej aktywności młodszej córki rodzice nie przywiązywali jednak większej wagi, uważając ją za zwykły sposób wyładowywania dziecięcej energii. Przypadek sprawił, że w willi „Stefania” na Chramcówkach, gdzie siedmioletnia Ichna spędzała wakacje z siostrą w Zakopanem u Franciszka Kosińskiego, przyjaciela ojca i swojego ojca chrzestnego, gościł też znajomy z dawnych lat, Władysław Skoczylas, znany malarz, rzeźbiarz i grafik, prowadzący Katedrę Grafiki w Warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych. Rysunki małej Szymborskiej zwróciły jego uwagę, a że z jej ojcem znał się dobrze z zakopiańskich czasów, gdy sam w początkach swojej kariery uczył rysunku w tamtejszej Szkole Przemysłu Drzewnego, a Wincenty Szymborski zarządzał dobrami Zamoyskiego, napisał do niego list, zachęcając do rozwijania talentu córki. Pamiętał też o niej później i kiedy parę lat potem jego uczeń Witold Chomicz zamierzał wrócić do Krakowa, gdzie miał objąć posadę wykładowcy w Państwowym Instytucie Sztuk Plastycznych, Skoczylas poprosił go o zajęcie się dziewczynką. I rzeczywiście przez dwa lata Chomicz udzielał jej lekcji rysunku; zrezygnowała z nich po śmierci ojca, bo sytuacja finansowa rodziny uległa pogorszeniu i trzeba było żyć oszczędniej. Ichna wykorzystywała swój talent w kręgu przyjacielskim i szkolnym. Rysowała zaproszenia, ilustrowała własne i cudze próby literackie, wykonywała plakaty, współtworzyła z koleżankami filmowe scenariusze, wypełniając papierowe kadry postaciami uwodzicielskich kobiet i pięknych amantów. Wojna zmieniła jej życie, tak jak życie wszystkich. Uczyła się na tajnych kompletach zorganizowanych przez siostry urszulanki i w zimie 1941 r. zdała tam maturę, a jesienią podjęła naukę w Staatliche Kunstgewerbeschule, w taką bowiem szkołę o jedynie wówczas dopuszczalnym profilu zawodowym władze okupacyjne przekształciły dawny Instytut Sztuk Plastycznych. Wykładał…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Rytuały. Jak zwolnić i żyć uważniej