Subskrybuj
Aleksandra Kasprzak fot. archiwum autorki
Dziennikarka w ASZdziennik.pl, memiara, slamerka. Finalistka 18. Edycji Połowu Biura Literackiego za projekt książki Wydrąż mi rodzinę w serze. Ultraska chipsów koperkowych. Lubi brokat i kaczki

Kwestionariusz Stacji Literatura. Aleksandra Kasprzak

„Nie wiedziałam też, że mam w sobie siłę, by występować publicznie, choć jeszcze 10 lat temu paraliżowała mnie myśl o podejściu do tablicy i opowiedzeniu o pierścienicach. Teraz slamuję, występuję w podcastach i opowiadam głupoty w internecie. I jakoś leci" – mówi Aleksandra Kasprzak

W jaki sposób Pani pracuje?

Myślę o swoich bohaterach jak o żywych memach. Współtworzenie portalu satyrycznego pomaga łapać dystans. Przeważnie we wszystkich tekstach staram się łączyć smutne ze śmiesznym. W pracy nagrywam rolki i gdy jakaś hejterka nazywa moje włosy pakułami, zaczynam śledzić dzieje przerobu słomy lnianej. Pracując nad historiami, często staram się, by wyprowadzać je z jakiegoś detalu. W mojej książce Wydrąż mi rodzinę w serze akcja kręci się wokół Sera Królewskiego „Sierpc”, a zaczyna od skradzionego przez aspirującą zakonnicę wibratora.

Co najchętniej Pani czyta?

To zależy. Lubię „chore gówno”, więc podobają mi się Leonora Carrington i Kathy Acker, ale lubię też przeciągające się smuteczki, takie jak twórczość Barbary Kingsolver lub Eleny Ferrante. Lubię czytać o kobietach i queerach. Choć jestem też koneserką reportaży, więc ostatnio musiałam odetchnąć od pożogi cyklu neapolitańskiego Ferrante i odpocząć przy reportażu o Columbine i opowieści o baronach przemysłu farmaceutycznego.

Czego nie wiedziała Pani o sobie 10 lat temu?

10 lat temu? Nie wiedziałam o sobie nic! Wtedy zaczynałam naukę w liceum, uczyłam się na biolchemie i wydawało mi się, że pretensjonalne wiersze o kosmosie to dobry plan na przyszłość. Prawdopodobnie wciąż wierzyłam, że dostanę list z Hogwartu. Wszystko było dla…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Zodiakary, tarociary i gnostycy