Mała Olive Hoover (Abigail Breslin) ma tylko jedno marzenie – wziąć udział w konkursie piękności. Dziewczynka niezwykle sumiennie i metodycznie przygotowuje się do realizacji swojego pragnienia, ćwicząc taneczną choreografię do scenicznego występu, a także odpowiednie dla miss reakcje przed lustrem. Otaczająca ją rodzina jest w całkowitej rozsypce. Każdy boryka się tutaj z potężnym kryzysem egzystencjalnym, tonie w morzu wszelakich niepewności. Każdy – począwszy od jej brata, wujka, przez mamę czy ukochanego dziadka – jest w każdej chwili gotów wybuchnąć i dać upust swojej frustracji. Jak mawiał klasyk: „Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób”. Tytułowa Miss nie jest oczywiście w stanie zrozumieć, z jak wielkimi problemami mierzą się starsi od niej członkowie rodziny. Ale to nie znaczy, że mała Olive nie wyczuwa – chociażby intuicyjnie – sporej części tych napięć. Tym bardziej że to właśnie realizacja jej marzenia zmusza skonfliktowaną rodzinę do wspólnego wyjazdu. Jak łatwo można się domyślić, podróż żółtym rozklekotanym vanem marki Volkswagen obfituje tutaj w rozliczne tragikomiczne perturbacje.
Ojciec Olive – z zawodu coach – powtarza niczym zdarta płyta, że społeczeństwo zamieszkują dwie kategorie ludzi: zwycięzcy i przegrani.
Jeśli jego córka pragnie należeć do tej pierwszej grupy (a co za tym idzie: odnieść sukces we wspomnianym…