Subskrybuj
Historyk sztuki, krytyk. Stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”.

Redagując własną twórczość

Stos zdjęć Zbigniewa Libery i Łukasza Chotkowskiego stawia pytania o wiarygodność fotografii. Jego wydanie to także dobry pretekst, by spojrzeć ponownie na twórczość jednego z kluczowych artystów dla polskiej sztuki ostatnich dekad

Książka nie jest typowym albumem fotograficznym – przestrzega wydawca. Znalazło się w niej 100 pochodzących z archiwum Zbigniewa Libery zdjęć powstałych w okresie od lat 60. XX w. do współczesności. Ułożył je i opatrzył komentarzami dramaturg, scenarzysta i reżyser Łukasz Chotkowski. Są w nich wspomnienia artysty, relacje ze spotkań, rozmów, lektur. Nie zabrakło też cytatów z ważnych książek: od Ziemi jałowej T.S. Eliota i Dybuka Szymona An-skiego po Społeczeństwo spektaklu Guya Deborda i Politykę wrogości Achille’a Mbembego. Fotografie i teksty mają ułożyć się w opowieść o Liberze. Jednak szybko okazuje się, że w książce wszystko „nie jest tak, jak być powinno”. Poczynając od chronologii. „Japonia, Arita, rok 2002” – to pierwszy wpis. A potem: „Polska, rok 1997”, „Polska, Chełmno nad Nerem, rok 2017”, po chwili natomiast trafiamy na „Polska, Pabianice, lata 60. XX wieku”. Jednak ta czasowa „niefrasobliwość” to najmniejszy z problemów.

„Londyn, rok 2014” – Libera sfotografował G.W. Busha, Dicka Cheneya i Billa Clintona siedzących na ławie oskarżonych w „ekonomicznej Norymberdze”, jak głosi jeden z tekstów.

Tymczasem do takiego procesu nigdy przecież nie doszło. „Polska, Górzno, rok 1980”. Artysta wykonał jedno z ostatnich zdjęć Stanisławy Walasiewicz, legendy polskiej lekkoatletyki – można przeczytać w innym miejscu książki. Jednak ta sama postać w staroświeckim kapeluszu znalazła się też na dobrze znanej fotografii Libery, powstałej na podstawie zdjęcia Willa Countsa z 1957 r. przedstawiającego Elizabeth Eckford, pierwszą czarną studentkę Little Rock Central High School w drodze na zajęcia. U Libery miejsce Afroamerykanki zajęła polska poetka, która idzie otoczona agresywnymi, wygrażającymi jej kobietami, a wśród nich tą przedstawianą w Stosie zdjęć jako Walasiewicz. Do tego wreszcie słynna sportsmenka zmarła na skutek postrzału w 1980 r. w Stanach Zjednoczonych, gdzie od lat mieszkała.

W Stosie zdjęć nie sposób odróżnić fikcji od faktów.

Czy prawdziwe są chociażby wspomnienia młodego Libery o babci, która ukradkiem wylewała zupę, by nie zauważono, że nie chce już jeść, i o koledze, który utopił się w płytkim stawie? I czy w ogóle zdjęcia w niej zamieszczone mają jakikolwiek związek z opisywanymi wydarzeniami? Czytelnik nie powinien być tym odkryciem zdziwiony. „Nie można wierzyć ani tekstom, ani zdjęciom” – uprzedza wydawca. Jednak natychmiast dodaje, że między realnością a imaginacją jest zawarta „przenikliwa prawda o polskiej historii, transformacji i społeczeństwie”.

Stos zdjęć to „zaledwie żarcik, fantazja, coś niewinnego, choć przyciągającego uwagę” – napisał o książce Wojciech A. Albiński na łamach „Tygodnika Powszechnego”. Jednak za tym żartem, natychmiast zaznacza, kryje się coś znacznie poważniejszego: „otchłań manipulacji, z którą żyjemy na co dzień”.

Publikacja pomaga przyjrzeć się temu, jak dziś odbieramy fotografię, czy potrafimy na nią patrzeć krytycznie.

Można ją także potraktować jako jeden z możliwych kluczy do twórczości urodzonego w 1959 r. Zbigniewa Libery. Zostają w niej przywołane jego najważniejsze dzieła: od Obrzędów intymnych (1984), Możesz ogolić dzidziusia i Lego. Obóz koncentracyjny (obie z 1996), przez cykle Pozytywy (2002–2003) i Mistrzowie (2004), po opublikowaną z Dariuszem Foksem książkę Co robi łączniczka (2005), niezwykłe Wyjście ludzi z miast(2010) i Polską gościnność (2019). W Stosie zdjęć znalazły się także fotografie powstałe przy okazji współpracy z teatrami, w tym do spektakli Krzysztofa Warlikowskiego. Wreszcie ukryte są w nim fakty z życia artysty.

Korekty i przesunięcia

Libera od 1978 r. studiuje wychowanie plastyczne na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Po powstaniu Solidarności przerywa naukę. Współpracuje z łódzkim NZS-em. Drukuje ulotki, wydaje własne pismo. Nie przerywa działalności w stanie wojennym, a w czerwcu 1982 r. ma pierwszą wystawę w galerii „Strych” w Łodzi, kluczowym miejscu dla sztuki niezależnej lat 80. Dwa miesiące później zostaje aresztowany przez Służbę Bezpieczeństwa za przygotowywanie oraz kolportaż antyrządowych druków i skazany na 1,5 roku więzienia. We wrześniu 1983 r. wychodzi na wolność. Włącza się w łódzki ruch Kultury Zrzuty, jest współredaktorem niezależnego pisma artystycznego „Tango”. Zaczyna kręcić filmy. W roku 1984 powstają Obrzędy intymne i Perseweracja mistyczna, w których pokazuje swoją schorowaną, przykutą do łóżka babcię Reginę.

Trzy lata później realizuje film Jak tresuje się dziewczynki. To zapis zabawy z małą dziewczynką, która jest przebierana w ubranie własnej matki. Wkłada buty na wysokich obcasach oraz biżuterię. Wykonuje się jej makijaż. To tylko niewinna rodzinna gra, ale jednocześnie widzimy wtłaczanie małego dziecka w oczekiwane przez większość wzorce kulturowe.

Wideo Jak tresuje się dziewczynki było zapowiedzią twórczości krytycznym okiem przyglądającej się relacjom społecznym, politycznym i kulturowym, która mocno zdefiniowała sztukę pierwszej dekady III RP.

W 1994 r. powstaje Ciotka Kena przypominająca lalkę Barbie. Jednak różni się od niej istotnymi szczegółami: postać ma m.in. obfity biust i wydatne kształty, ubrana jest w koronkowy gorset. To nie nastolatka, tyko dorosła kobieta. Dwa lata później Libera tworzy Możesz ogolić dzidziusia – serię zabawek o niemowlęcym wyglądzie, jednak z takim owłosieniem, jakie mają osoby dorosłe: pod pachami, w okolicach narządów płciowych i na nogach. W tym samym 1996 r. wystawia Urządzenia korekcyjne, w tym Body Master, które miało kształtować chłopca kulturystę.

Wszystkie te obiekty przypominają realnie istniejące przedmioty. Podobne zabawki mogły przecież wyprodukować firmy Lego czy Mattel. Urządzenia do ćwiczeń mogłyby znaleźć się na wyposażeniu siłowni. Artysta, dokonując w nich korekt, przesunięć, pozornie niewielkich zmian, ujawniał w ten…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Jak żyć w ciałopozytywnym świecie