Od czego zaczynasz pracę nad nowym projektem?
Niezależnie od skali zawsze zaczynam od dużego researchu. Najbardziej lubię dwa momenty w pracy dziennikarskiej, czyli to, co dzieje się „przed” – np. coraz lepsze poznawanie bohatera rozmowy, oraz to, co następuje „po” – w przypadku radia jest to efekt montażu.
Jaką dałabyś radę debiutantowi / debiutantce w Twojej branży?
Żeby szczerze rozważyć powody, dla których chce się pracować jako dziennikarz. Czy chodzi o własną popularność, czy o dowiedzenie się czegoś o świecie i o ludziach? Jeśli motywuje nas to pierwsze, to łatwo wpaść w dziurę frustracji. Często także mówię młodszym koleżankom i kolegom, że radio jest takie, jakie ich życie poza radiem. Dlatego ostrzegam przed wrzucaniem się tylko w wir pracy; trzeba mieć też czas na książki, na pójście do muzeum, rozmowy z przyjaciółmi. To potem słychać na antenie.
Jacy są bohaterowie Twojego życia codziennego?
Poza moimi dziećmi i moim partnerem nie są to bohaterowie ludzcy. Pies był przez nas świadomie adoptowany. Natomiast kot wybrał nas sam – przebywał w naszym budynku, zanim się wprowadziliśmy. Dzisiaj to on uważa nas za swoją własność i nami rządzi.
Gdybyś nie była tym, kim jesteś, byłabyś?
Nie ma takiej wersji mnie. Jedynie chciałabym sprawdzić, jak to jest posiadać nieograniczone środki finansowe. Czy wtedy rzeczywiście maksymalnie korzystałabym z życia, czy jednak bogactwo wcale na to nie pozwala?
Jak sobie radzisz ze skłonnością do prokrastynacji i leniuchowania?Posiadam tę skłonność w stopniu najwyższym, wszystko przeciągam do ostatniej chwili. Stojąc na czele dużej redakcji, musiałam sobie z tym poradzić. Teraz tydzień pracy…