Subskrybuj
Reportażysta, autor wielokrotnie nagradzanych książek (Gottland, Zrób sobie raj, Nie ma), współzałożyciel wydawnictwa Dowody, Polskiej Szkoły Reportażu i księgarni-kawiarni Wrzenie Świata

Pele-mele: Mariusz Szczygieł

Znakowe” pele-mele stworzyliśmy, by zaczerpnąć od ciekawych ludzi inspiracji: jak pracować, co czytać, na co zwracać w życiu większą uwagę.

Od czego zaczynasz pracę nad nowym projektem?

Od uporządkowania biurka, żeby nie było na nim zbyt wielu papierów i przedmiotów. Czyste biurko zapewnia mi czyste myślenie.

Jaką dałbyś radę debiutantowi / debiutantce w Twojej branży?

Nie liczyć na splendor, nagrody, uznanie i sławę. Pisać z potrzeby wewnętrznej. Nie liczyć na duże pieniądze. Jak chcesz dobrze zarabiać, to pracuj w korporacji.

Którego autora / którą autorkę chciałbyś przywrócić do życia, by opisał / opisała współczesność?

E.L. Doctorowa, który w swojej powieści Ragtime z 1975 r. opisał Nowy Jork lat 1902–1912.

Jacy są bohaterowie Twojego życia codziennego?

Moi rodzice – 89 i 92 lata. Oboje nie są już sprawni. Sam się nimi opiekuję, bo na razie nie uznają żadnej pomocy z zewnątrz. To bardzo ograniczyło moją aktywność reportera. Na przykład mam wspaniały temat w Stanach i nie mogę tam pojechać, bo tata nie wytrzymuje beze mnie dwóch dni. Ale z drugiej strony – bardzo ciekawi mnie ich starość. Mój tata, co opisałem w opowiadaniu Jerzy Szczygieł w Pradze w książce Nie ma, wiedząc, że traci wzrok, zbierał sobie wizualne wspomnienia. Opieka nad rodzicami to dla mnie lekcja, jak przygotować się na własną starość.

Jak sobie radzisz ze skłonnością do prokrastynacji i leniuchowania?

W ogóle sobie nie radzę. Napisałbym znacznie więcej książek, gdyby nie opór mojego organizmu, który musi się ociągać…

Gdybyś nie był tym, kim jesteś, byłbyś?Rzeźbiarzem, bo nie mam niemal żadnych zdolności manualnych. A poza tym rzeźbiarz…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Glukozowe pułapki