Utknął w mieścinie St Leonards-on-Sea na południu Anglii, o której pisze: ,,Jeżeli nigdy o niej nie słyszałeś, jesteś w dobrym towarzystwie”.
To, co z początku stanowić miało jedynie źródło frajdy, zmieniło podejście Smitha do podróży i fotografowania. W efekcie projektu Journeys From My Doorstepzakwestionował on swoje przekonanie, że podróż jest wartościowa tylko wtedy, kiedy przemierzy się setki kilometrów. Tutaj fotograf eksplorował na rowerze najbliższe otoczenie. Swoją okolicę fotografował jednak niczym odległe cuda przyrody. Stał się ekspertem od lokalnej geografii oraz rozpoznawania pogody. Zaczął wstawać coraz wcześniej i wcześniej, czasem nawet w środku nocy, aby w wybranych miejscach uchwycić najlepsze światło. Ale przede wszystkim wchodząc na rower, na powrót odkrył swą dziecięcą ciekawość – poczucie, że świat…