Subskrybuj
Absolwentka Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych na UW. Od 2014 r. redaktorka i autorka tekstów na tematy związane z kulturą, społeczeństwem i inkluzywnością. Współpracowała z „Res Publicą Nową”, „Wysokimi Obcasami Praca” i publikowała teksty w pismach...

Powitanie z Afryką

Istnieje historia Afryki bez Europejczyków i wcale nie jest opowieścią o braku cywilizacji, lecz o świecie innych układów społecznych i wartości.

W XIV w. wartość złota na świecie spadła nagle o 25%. Wstrząs spowodował malijski król Mansa Musa I, który między 1324 a 1325 r. pielgrzymował do Mekki. Po drodze zatrzymał się w Egipcie, gdzie zostawił tyle złota, że ceny kruszcu wróciły do poprzedniego poziomu dopiero 10 lat później. Władcy towarzyszyło 60 tys. osób, orszak miał się ciągnąć przez 1400 km, a wydarzenie opisywało kilku ówczesnych kronikarzy. Wizerunek króla znalazł się w katalońskiej mapie żeglugi sporządzonej w 1375 r. dla Piotra IV Aragońskiego, władcy Korony Aragonii rozciągającej się między Walencją a Sycylią. Manuskrypt wykonali majorkańscy kartografowie – Abraham Cresques i jego syn Jehuda. Na miniaturze widać mężczyznę, który w rękach trzyma kulę i berło, a na głowie ma koronę. Zdobione złotem w płatkach, podkreślają skórę zaznaczoną czarnym kolorem.

Johannes Gutenberg użyje ruchomej czcionki w poł. XV w., Krzysztof Kolumb dopłynie do Karaibów w 1492 r., a Portugalczycy i Hiszpanie rozpoczną transatlantycki proceder handlu Afrykanami kilkanaście lat później. Trudno sobie dziś wyobrazić tamten odległy świat. Wydaje się równie obcy co linie brzegowe na mapie majorkańskich kartografów. A przecież starali się jak najlepiej pokazać te same kontynenty co dziś. Pewnie równie trudno jest spojrzeć na Afrykę inaczej niż za pośrednictwem obrazów latami utrwalanych przez kolonialną literaturę, filmowe adaptacje czy akcje niosące pomoc humanitarną w różnych regionach świata dotkniętych głodem. Afryka jest obklejona stereotypami, z którymi na różne sposoby rozprawiają się autorzy książek od pewnego czasu dostępnych w polskich przekładach.

Wszystkie żony Henryka VIII

Historia o Mansie Musie I pojawia się w Afryce. Opowieści o wszystkich krajach kontynentu Astrid Madimby i Chinny Ukaty przetłumaczonej przez Pawła Szadkowskiego i opublikowanej w październiku 2024 r. oraz w Afrykańskiej historii Afryki. Od narodzin człowieka do niepodległych państw Zeinab Badawi w przekładzie Agnieszki Sobolewskiej, która wyszła w maju 2025 r. Obie publikacje są kontynuacją wcześniejszych projektów medialnych autorek. Madimba i Ukata niedługo przed pandemią zaczęły tworzyć podcast It’s a continent przedstawiający różne fragmenty afrykańskiej historii. Program doczekał się pięciu sezonów. Książkę rozpoczyna Glosariusz, w którym tłumaczą pojęcia takie jak despota, dożywotni prezydent czy „osoba zniewolona” i wyjaśniają, że: „Termin »niewolnik« odbiera człowieczeństwo”. Praca jest zbiorem historycznych ciekawostek w formie krótszych i dłuższych tekstów ułożonych regionami Afryki. Czasami pojawiają się w nich zjadliwe wtrącenia zaznaczone kursywą, jak gdyby autorki obawiały się, że czytający mogą źle zrozumieć ironię.

Zeinab Badawi, wieloletnia i niezwykle rozpoznawalna dziennikarka newsowa BBC, również napisała swoją książkę na bazie innego formatu. Wcześniej razem z brytyjską stacją telewizyjną nakręciła imponujący 16-odcinkowy serial dokumentalny History of Africa with Zeinab Badawi. Afrykańska historia Afryki jest książkowym przetworzeniem materiału zebranego w czasie pracy nad tym projektem. Dzieli się na 17 rozdziałów i w myśl pierwszych słów autorki ze wstępu o tym, że: „Wszyscy ludzie pochodzą z Afryki, więc ta książka jest dla wszystkich”, rozpoczyna się historią początków naszego gatunku.

Wcześniej, w lutym 2024 r., do polskich czytelników trafiła książka Dipo Faloyina Afryka to nie państwo. Pora przełamać stereotypy w przekładzie Wojciecha Charchalisa, która na tle pozostałych wyróżnia się formą rzutkiego eseju i wartkim stylem autora. To, że wszystkie trzy książki zostały napisane przez osoby pochodzenia afrykańskiego, które sporą lub przeważającą część swojego życia spędziły w Wielkiej Brytanii, wydaje się znaczące. Gdy w 2024 r. rozmawialiśmy z Faloyinem przy okazji tekstu zamówionego przez „Mint Magazine”, autor podkreślał, że: „Wielka Brytania przeważnie unika nauczania o realiach kolonializmu. Imperium Brytyjskie i jego kluczowe figury wciąż są gloryfikowane. To największe wyzwanie: odsuwanie brytyjskiej mentalności od mitów, na których wychowało się zbyt wielu ludzi, i konfrontowanie z brutalnymi realiami tego, co naprawdę oznaczał kolonializm”. W podobnym tonie piszą we wstępie autorki Afryki, podkreślając, że do tworzenia podcastu popchnęły je właśnie lekcje odebrane w brytyjskich szkołach. „Do dziś potrafię wymienić wszystkie żony Henryka VIII, ale nie mam zielonego pojęcia, ile miał ich Mobutu [Sese Seko, prezydent Zairu – przyp. red.]” – stwierdza Madimba.

Historia Europejczyków w Afryce

Oksfordzki historyk Hugh Trevor-Roper urodził się właśnie tam, w imperium, nad którym nigdy nie zachodziło słońce, mniej więcej pół roku przed wybuchem I wojny światowej. Europejskie zmagania trwały także na kontynencie afrykańskim, gdzie Brytyjczycy wcielali Nigeryjczyków do swoich wojsk walczących z Niemcami, którzy robili to samo z Kameruńczykami. Kolonialny porządek organizujący europejskie sposoby myślenia o tym, kto i gdzie ma władzę, zaczął kruszeć dopiero po II wojnie światowej, gdy Trevor-Roper był już po trzydziestce. W 1960 r. 17 państw Afryki ogłosiło swoją niepodległość.

Pięć lat później Trevor-Roper opublikował książkę The Rise of Christian Europe, którą rozpoczął od obserwacji, że dewaluowanie historii Europy stało się modne, a młodzi studenci uwiedzeni przez dziennikarskie trendy domagają się nauczania „czarnej Afryki”.

We wstępie przekonywał, że być może kiedyś pojawi się jakaś godna nauczania afrykańska historia, lecz jak na razie: „Jest tylko historia Europejczyków w Afryce. Reszta to w dużej mierze ciemność tak jak historia preeuropejskiej, prekolumbijskiej Ameryki. A ciemność nie jest przedmiotem historii”. Gdy książka wyszła w 1965 r., na kontynencie afrykańskim znajdowało się już 27 niepodległych państw. Dziś jest ich 54 (i jedno terytorium sporne).

Słowa Trevora-Ropera odbijają to, co Hegel głosił podczas wykładów z filozofii dziejów w latach 30. XIX w., portretując Afrykę jako kontynent bez historii i ducha, a więc bez cywilizacji. Jako miejsce zamieszkane przez ludzi pozbawionych zdolności myślenia w kategoriach uniwersalizmów, przez czarnych, którzy nie rozwinęli idei Boga czy prawa. Hegel dołożył tylko niewielką cegiełkę do oświeceniowej hierarchii kultur, która według David Graebera i Davida Wengrowa sięga XVIII-wiecznej obrony europejskiego stylu życia krytykowanego przez przedstawicieli Pierwszych Narodów Ameryki Północnej, zanim niemal całkowicie je wytępiono. Według autorów książki Narodziny wszystkiego. Nowa historia ludzkości to w tamtym spotkaniu cywilizacji wyznających odmienne wartości tkwią źródła mitów o „dzikusach”. Hierarchiczna wizja świata, obudowana koncepcją ras, stała się wygodną osłoną europejskiego wyścigu o Afrykę. Z czasem wrosła w zachodnią humanistykę tak głęboko, że zaczęła być wszechobecnym myślowym rusztowaniem przesądzającym o znaczeniu czarnego ciała.

Faloyin urodził się w Chicago, dorastał w Lagosie, obecnie mieszka w Londynie. Chinny Ukata urodziła się w nigeryjskiej rodzinie w Wielkiej Brytanii, Astrid Madimba przyszła na świat w Demokratycznej Republice Konga, lecz – podobnie jak współautorka książki – dorastała w Zjednoczonym Królestwie. Zeinab Badawi pochodzi z Sudanu, ale jej rodzina przeniosła się do Londynu, gdy miała rok. Dziennikarka BBC (66 lat) jest o pokolenie starsza od Faloyina oraz Ukaty i Madimby, jednak ich publikacje łączy potrzeba rewizji powszechnej wiedzy o kontynencie, z którego się wywodzą. To próba odzyskania swojego pochodzenia poprzez pokazanie, że istnieje historia Afryki bez Europejczyków, i wcale nie jest opowieścią o braku cywilizacji, lecz o świecie innych układów społecznych i wartości. W książce Badawi temat niewolenia i transatlantyckiego handlu Afrykanami pojawia się dopiero w 14. rozdziale, a proporcje podkreślają znaczenie długiej afrykańskiej historii w innych kontekstach.

Tożsamościowe odzyskiwanie przeszłości

Faloyin, którego reporterski esej nie sięga w przeszłość tak daleko jak książki Badawi oraz Madimby i Ukaty, zaczyna od stwierdzenia: „Tożsamości kształtują się w specyficzny sposób”, i wciąga czytelnika w barwny i zabawny opis swojej nigeryjskiej rodziny, która sprawiła, że stał się tym, kim jest. Choć moja biografia jest inna niż wspomnianych autorów – urodziłam się w polskiej rodzinie, mój ojciec pochodzi z Ghany, lecz dorastałam z daleka od jego bliskich – to rozumiem źródła potrzeby odzyskania prawdziwej historii Afryki. Polskie relacje z kontynentem na przestrzeni dziejów były inne i w dużej mierze przefiltrowane przez nasze kompleksy wobec Zachodu, co opisałam w książce Jak biały człowiek. Opowieść o Polakach i innych opublikowanej kilka miesięcy po polskiej premierze Faloyina. Zaczęłam ją od zdania: „Kwestia pochodzenia jest istotna”. Od tamtej pory na różne sposoby przyglądam się polsko-afrykańskim splotom historii, jakbym gdzieś w tych cudzych opowieściach miała odnaleźć własną. Ten proces biegnie w cieniu pojęcia tożsamości, rozumianej jako samoidentyfikacja, którego znaczenie wzrosło w ostatniej dekadzie.

Wyznacznikiem europejskiej nowoczesności stało się m.in. dążenie do tworzenia państw narodowych. Koncepcja narodu miała łączyć ze sobą ludzi, których dzielił rodzaj i prestiż wykonywanej pracy oraz sutość zastawionego stołu. Dawała przyrzeczenie wspólnoty i siły.

Postępująca od kilku dekad globalizacja migracji utorowała drogę diasporom. Wspólnoty tworzą się inaczej, a stare obietnice potrzebują nowych dekoracji. Zjawisko wykracza poza diaspory – tożsamości kształtują się także wokół identyfikacji płciowej, seksualnej czy stylów życia, które w społeczeństwie późnego kapitalizmu stają się istotnymi wyznacznikami wspólnoty. Czas pokaże, które z nich okażą się napędem długofalowych zmian społecznych. Jak pisał wspomniany niemiecki filozof – sowa Minerwy wylatuje dopiero o zmierzchu.

Gdy o Afryce piszą czarne osoby, których biografie są splecione z Europą, ich narracja siłą rzeczy wchodzi w pole tożsamościowych sporów ideologicznych współczesności. Pisanie historii Afryki jest aktem politycznym, bo za każdą taką publikacją stoi szereg postulatów o wywrócenie zachodniocentrycznego porządku świata. Wezwania te biorą na swoje sztandary zwolennicy kulturowego progresywizmu, często utożsamianego ze światopoglądem lewicy, a kwestionują piewcy prawicowej rewolucji kulturowej, którzy w potrzebie rewizji przeszłości dostrzegają siłę, jaka zdemontuje trwający porządek rzeczywistości.

Drugie dno dekolonizacji

Kamerun, Togo, Federacja Mali, Madagaskar, Dahomej (od 1975 r. Benin), Niger, Górna Wolta (Burkina Faso od 1984 r.), Wybrzeże Kości Słoniowej, Czad, Republika Środkowej Afryki, Kongo (Brazzaville), Gabon, Mauretania, Somalia, Nigeria, Republika Ghany, Republika Kongo. 17 państw, które ogłosiło niepodległość we wspomnianym Roku Afryki 65 lat temu. Czy to dawno? Z perspektywy…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Uwolnić się od kultu produktywności