Członkowie jury, ale i krytycy na całym świecie są co do tego zgodni. Rzadko zdarza się książka, która potrafi połączyć tak skrajne rejestry – bliskie i dalekie, jak gdyby Erpenbeck co chwilę zamieniała w rękach mikroskop i lunetę. Gdy autorka opisuje intymne relacje dwojga ludzi, temperaturę ich skóry czy odgłosy westchnień, jednocześnie oddaje atmosferę panującą w całym narodzie i smak powietrza wiszący nad krajem w chwili dziejowych przemian. A gdy w Kairos upada mur berliński, w jego pyle pogrzebana zostaje także miłość głównych bohaterów. Jak to możliwe?
Odbierający wraz z pisarką Nagrodę Bookera tłumacz książki Michael Hofmann w wywiadzie towarzyszącym nominacji porównuje Kairos do monety, która z jednej strony zawiera historię miłosną Hansa i Kathariny, a z drugiej – dzieje Niemiec przełomu lat 80. i 90. Lektura książki przypomina rzucanie w górę tą monetą i przyglądanie się jej rewersowi lub awersowi, gdy upadnie na stół, by za chwilę znów puścić ją w ruch. Z kolei sama pisarka opowiada, że za pomocą romansu Hansa i Kathariny zamierzała opowiedzieć 80 lat historii swojego kraju. Pięćdziesięcioparoletni męski bohater książki, wiecznie zwrócony ku wspomnieniom, należący za młodu do Hitlerjugend i noszący w sobie żywe brzemię faszyzmu, symbolizuje w tym przypadku przeszłość. Dziewiętnastolatka, która się w nim zadurzy na pierwszych stronach powieści, jest jak „czysta kartka”, zapatrzona w jutro, w to, co życie dopiero przyniesie. Katharina symbolizuje przyszłość. Pisząc historię miłosną tych dwojga, Erpenbeck stawiała pytanie: jak coś, co na początku wydaje się tak dobre, może się skończyć tak źle? I ma tu, rzecz jasna, na myśli zarówno zauroczenie łączące tych dwoje, jak i NRD, ponieważ to właśnie Niemiecka Republika Demokratyczna jest trzecim uczestnikiem tego toksycznego związku.
Życie w teatrze zdarzeń
Erpenbeck urodziła się w 1967 r. w Berlinie Wschodnim, dokładnie w tym samym roku co jej bohaterka. Gdy na kartach powieści poznajemy dziewczynę, jest 1986 r. i Katharina, podobnie jak autorka książki, uczy się introligatorstwa w Wydawnictwie Państwowym. Po czasie postać fikcyjna pod wpływem dojrzałego i obytego w kulturze kochanka porzuci jednak bezpieczną przystań zecerstwa i rzuci się ku pasji teatralnej – to również łączy bohaterkę Kairos i jego autorkę, która jest także reżyserką wielu sztuk teatralnych i dramatopisarką, a będąc niewiele starszą od Kathariny, pracowała w różnych teatrach jako asystentka reżysera czy choćby garderobiana.
Kairos, ostatnia powieść Erpenbeck wydana w Niemczech w 2021 r., w Polsce opublikowana w tłumaczeniu Elizy Borg, to bowiem archiwalna rekonstrukcja romansu i jego upadku. Katharina i Hans poznają się, oczywiście, przypadkiem, który w chwili zakochania wydaje się zrządzeniem losu – początkowo wszystko, co dzieje się między tą parą, sprawia wrażenie działania magii. Przypadek i nieubłagane koleje losu interesowały zresztą Erpenbeck już wcześniej w powieści Jeszcze nie wieczór, w której eksplorowała wpływ pojedynczego zdarzenia na kolejne życiorysy i pokolenia. W Kairos styl prowadzenia narracji potęguje na początku książki efekt sprzyjania parze sił wyższych, żeby później z hukiem rozbić stworzoną iluzję o twardą rzeczywistość. Głównych bohaterów dzieli ponad 30 lat i sporych rozmiarów bagaż życiowego doświadczenia, bowiem ona właśnie to dorosłe życie zaczyna, a on zdążył już w nim dawno okrzepnąć – ma syna, żonę i parę wieloletnich romansów za sobą, do tego wysokie mniemanie o własnym intelekcie i atrakcyjności. Matematyka jest zdecydowanie przeciwko nim: Hans jest dziesięć lat starszy od ojca Kathariny, a ona jest zaledwie pięć lat starsza od syna Hansa. Początkowo nie zwracają jednak uwagi na liczby, ponieważ łączy ich obustronne ogromne pożądanie, później także miłość. „Dolewa jej wina, białe wino do pstrąga, przy okazji zauważa, że ona umie rozbierać rybę. Ona widzi na stole jego etui na okulary i paczkę papierosów marki Duet i myśli, że nigdy więcej nie chce siedzieć przy stole, na którym nie będą leżeć jego papierosy i jego etui na okulary” – pisze Erpenbeck, a ten krótki opis jednego z pierwszych spotkań pary nakreśla układ sił, jaki będzie w tym związku panował: mistrza i uczennicy, czujnego ubóstwianego i zapatrzonej w cenzora ubóstwiającej.
Pod wpływem Hansa, a także naturalnej dla swego wieku ciekawości Katharina odkrywa świat i własne zainteresowania, w końcu wyjeżdża do Frankfurtu na staż w tamtejszym teatrze. Zaczyna się ciemny okres w historii tego związku, Katharina bowiem miota się między dwoma miastami, a Hans rozważa, czy wysiłek wkładany w pokątny romans nie przewyższa przypadkiem płynącej z niego przyjemności. W końcu skołowana dziewczyna spędza noc z Vadimem, asystentem reżysera we frankfurckim teatrze, o czym Hans po pewnym czasie się dowiaduje. O ironio, niewierność, jakiej dopuszcza się Katharina, stanowi dla żyjącego przez prawie cały ten czas u boku żony Hansa powód, by przekreślić całkowicie łączące ich uczucie. Zamiast jednak zakończyć ten związek, Hans postanawia wykorzystać swoją przewagę nad wciąż nieprzytomnie zakochaną dziewczyną – zaczyna manipulować i dręczyć Katharinę, wmawiając jej, że jest potworem i musi odkupić swoje winy. Drzemiąca w nim od dawna żądza przemocy, dająca o sobie znać już wcześniej, teraz wybucha z podwójną siłą.
Trzecią, obok Hansa i Kathariny, najczęściej wymienianą na kartach powieści postacią jest dramaturg i teoretyk teatru Bertolt Brecht. Teatr pojawia się jednak nie tylko jako miejsce pracy Kathariny i źródło fascynacji obydwojga bohaterów, ale również w stylu prowadzenia narracji przez niemiecką pisarkę, który sprawia wrażenie poruszania się w ślad za scenicznym reflektorem, co chwilę naświetlającym ruchy sceniczne innego z bohaterów. Zaglądamy wewnątrz do jaźni to Hansa, to znów Kathariny. Szczególnie w postaci dziewczyny widać czynnik teatralny, marionetkowość młodego człowieka, ale też poczucie osamotnienia w głównej roli dramatu, w którym została uwięziona. Gdy Hans odkrywa jej niewierność, zaczyna się nad nią psychicznie znęcać, a jednym z narzędzi są nagrywane przez niego kasety. Mężczyzna rejestruje własny głos wypluwający oskarżenia pod adresem dziewczyny, analizujący każde jej potknięcie i słowo. Wszystko – i dobre, i złe – w ich relacji zostaje użyte przeciwko niej. Zadaniem Kathariny jest uważnie wysłuchać kasety i listownie sformułować – zawsze niesatysfakcjonującą dla adresata – odpowiedź. W tych scenach najdobitniej odzywa się talent teatralny pisarki, gdy za pomocą plastycznego opisu oświetla zapłakaną, milczącą dziewczynę w słuchawkach sączących spokojny radiowy głos jej oprawcy, rozważnie zadającego ciosy. Hans nazywa zdradę Kathariny „najobrzydliwszą drobnomieszczańską podwójną moralnością”. Wiwisekcję ich związku i swojej krzywdy określa z kolei jako „pracę”, niezbędną do wykonania, aby dało się ów związek uratować. Skrupulatność i energia, z jakimi do „pracy” przystępuje, nie budzą wątpliwości – cierpi, przy czym pretekst, by zadać cierpienie drugiej osobie, sprawia mu przyjemność.
Okrucieństwo, w Kairos tak silnie zespolone z miłością i pożądaniem, to powracający temat u Erpenbeck. W powieści z 2007 r., Słowniku (wyd. polskie 2008 r. w przekładzie Renaty Makarskiej), pisarka oddaje głos dziecięcej bohaterce, która, zgodnie z tytułem, stwarza otaczającą ją rzeczywistość za pomocą słów. W procesie nazywania oswajanego przez dziecko świata musi zmierzyć się z jego niezrozumiałymi elementami, takimi jak niejednoznaczna figura ojca i totalitaryzm rosnący w siłę w tle. „Mój ojciec codziennie pracuje w pałacu, który od zewnątrz jest zupełnie biały. Odpowiada w nim za porządek. Eoeo. Białe ściany, białe schody i białe kolumnady, słońce razi, kiedy się patrzy na pałac, jakby sam budynek był słońcem, tylko drzewa po obu stronach są ciemne, a wiatr nigdy nie porusza ich liśćmi” – pisze Erpenbeck, mistrzyni budowania napięcia za pomocą nieświadomej, ale zanurzonej w tym napięciu jaźni, w tym wypadku należącej do dziewczynki, która dopiero dowie się, do jakich czynów zdolny jest jej ojciec. To również powieść o dorastaniu, ponieważ wraz z tą świadomością bohaterka i narratorka zarazem pożegna dzieciństwo.
Niemiecki chłopiec nie czuje lęku
„Byłeś w Hitlerjugend?
Oczywiście.
Chętnie?
Tak.
(…) Sport niespecjalnie lubiłem, mówi Hans. Ale chętnie należałem do wybranych”. Jego ojciec uczył Polaków w pobliżu Gdańska, „co to jest niemiecka kultura”. Po wojnie dorastający już Hans uwierzy w państwo komunistyczne, zostanie kimś, kogo nazwać można szeroko pojętym intelektualistą, na koncie ma parę książek, co pewien czas prowadzi audycję radiową o muzyce. Zamieszka w Berlinie Wschodnim z wyboru, bo: „Tu go chcieli. Tu było coś do zrobienia. Tu zaczynało się coś, co zasługiwało na miano przyszłości. Pokój na zawsze, zniesienie prywatnej własności środków produkcji, ludzkość pogodzona ze sobą”. Podczas gdy korelacja między losami Jenny Erpenbeck a Kathariną jest oczywista, Hans, jak mówi autorka, to zlepek paru życiorysów odnalezionych przez pisarkę w archiwach, nieposiadający pierwowzoru w jej prywatnym życiu. Takich jak on było mnóstwo, wydaje się mówić pytana o to w wywiadzie dla „Guardiana”, akta Stasi dostarczyły wystarczającego materiału. Praca w archiwach autorki znalazła zresztą swoje odzwierciedlenie w kompozycji Kairos, zbudowanej niczym odkrywana „sprawa” w rękach badacza.
Po pierwszym spotkaniu z Kathariną mężczyzna przedstawia jej jasne zasady funkcjonowania w ukryciu. Później jednak okazuje się, że jego celem nie jest ochrona rodziny – z żoną Ingrid prowadzi coś w rodzaju otwartego związku – lecz raczej zachowanie bezpiecznego i wygodnego status quo. Katharinę…