Subskrybuj
Filmoznawczyni, edukatorka filmowa, organizatorka przeglądów i festiwali filmowych. Dwukrotnie nominowana do nagrody PISF w kategorii krytyka filmowa. Laureatka Konkursu im. Krzysztofa Mętraka. Specjalistka od włoskiego kina, prowadzi w sieci „Accademię Włoskiego Kina”, w której przygląda...

Głód widzialności

Dramat bohaterki Chorej na siebie (2022) polega na świadomości, że funkcjonuje po „złej stronie spojrzenia”. Signe przygląda się odnoszącemu sukcesy chłopakowi artyście, znajomym, ludziom z gazet. Na nią nie patrzy nikt.

Signe (Kristine Kujath Thorp) ciągle brakuje tego „czegoś”, co pozwalałoby zatrzymać na sobie wzrok otoczenia na dłużej. Aby tę uwagę ściągnąć, dziewczyna zaczyna manipulować faktami ze swojego życia. Zaczyna się to dość niewinnie: od wzmianki, że ma alergię pokarmową (kiedy de facto na nią nie choruje), która sprawia, że w kuchni trzeba przygotować danie specjalnie dla niej, a każdy przy stole komentuje jej sytuację. Od perwersyjnego uczucia przyjemności, kiedy wraca do domu w pobrudzonej krwią koszuli, po tym jak pomogła w kawiarni rannej osobie – przypadkowi ludzie zatrzymują bohaterkę na ulicy, pytając zmartwieni, czy wszystko w porządku.

Ten „głód widzialności” ciężko jednak nasycić. Przełomowym momentem w satyrze Kristoffera Borgliego okazuje się odkrycie przez Signe rosyjskiego leku (oczywiście uznanego za nielegalny w Norwegii), którego skutki uboczne powodują potworne zniekształcenia skóry. Dla człowieka, który cierpi z powodu własnej „zwykłości”, tego rodzaju przypadłość okazuje się lekiem na całe zło. Ciało dziewczyny przemienia się w „spektakularny kontent”, który nie zostawia nikogo obojętnym.

Selfie w bandażach? Zdjęcia z kroplówką? Wywiady? Kampania reklamowa z jej pełną skaz i blizn twarzą w roli głównej? Teraz każdy pragnie wysłuchać jej dramatycznych zwierzeń.

W Chorej na siebiemamy do czynienia ze zjawiskiem „samowywłaszczenia z prywatności”. Osobiste – w tym niezwykle bolesne i wstydliwe – doświadczenie Signe przestaje być czymś intymnym, staje się zaś surowcem, który można przerobić na kliknięcia, współczucie, prestiż, a jak dobrze pójdzie, to nawet na modową kampanię o „różnorodności ciał” (kapitalizacji szeroko pojętej inkluzywności też…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Granice naszej prywatności