Subskrybuj

Ewa Demarczyk

Miałem ten podwójny, czarny album Demarczyk, koncertowy. Że czarny, Prawdę mówiąc, nie było potrzeby dodawać. Wszystkie albumy Ewy Demarczyk, a było ich dwa, były czarne. Kiedyś w ogóle wszystkie płyty były czarne. Ale też czerń była szczególną domeną Demarczyk, jej jasną stroną.

W ciemności czuła się jak ryba w wodzie. Ubierała się na czarno, ustawiała się w czarnych pozach, patrzyła tymi czarnowidzącymi oczami gdzieś w najczarniejszy kąt sufitu i śpiewała czarnym głosem o czarnych do czerwoności czarownicach i czerwcach. A wszystko po to, żeby reflektor punktowy łatwiej znalazł jasny punkt jej twarzy. Aktorska szkoła. Ewa Demarczyk nie należy do tego świata. Nie tylko dlatego, że nie udziela wywiadów i nie występuje na festynach w Bukownie i Staromieściu między “Trubadurami” a Krzysztofem Cwynarem….

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Świat patrzy na Chiny