Subskrybuj

Pielgrzym w oknie

Ziemię spod Lublina wsypała do mydelniczki. W drogę powrotną zabrała jeszcze: książki w błyszczącej walizie i klawiaturę.

– Czasu nie było. Teraz jest, ale ja już stara – mówi Halinka. I pociąg rusza. Mija wioski, las i brzozy. Brzozy, las, brzozy. Wszystko miga, zlewa się w jedną bielutką ścianę bez końca. Pociąg mknie przez Syberię. Szybko jak życie Halinki. Kilka rzeczy wie na pewno. Miasto to Golub-Dobrzyń. Nazwisko to Gizińscy. Liczba to 1680. Tysiąc sześćset osiemdziesiąt, bo tyle osób nosi w Polsce to nazwisko. Której z nich szuka? Pamięta portret dziadka (może pradziadka), który wisiał…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Śmierć i medycyna