Pomyślałam, że tekst upamiętniający pożegnanie profesora Leszka Kołakowskiego powinien mieć formę komentarza do którejś z Jego wypowiedzi, krótkiej, by mogła pomieścić się w tej ulotnej rubryce. Od razu pomyślałam, że mogłoby to być jedno z 11 przykazań Profesora dla polskiego inteligenta [TP 1-2/2009]. Na przykład to jedenaste, które głosi, że ów inteligent może wyznawać dowolną wiarę lub niewiarę, byle nie przypisywał jej wartości poznawczej tego typu, co naukom przyrodniczym. Na pierwszy rzut oka to przykazanie wydaje się proste i oczywiste. Tak sądziłam od młodości, od czasów gimnazjalnych (ok. 1947). Oficjalni misjonarze ateizmu usiłowali wtedy przekonywać młodzież, że nowoczesne nauki przyrodnicze skłaniają do odrzucenia religii. A równolegle co lepsi duszpasterze głosili, że właśnie owe nauki, ukazując doskonałość świata natury, podbudowują dowody istnienia Boga. Owszem, podobało mi się raczej ich podejście, ale efekt wspierania wiary przez podziw dla dzieł Stwórcy, miałam za efekt niejako prywatny; akt podziwu…
Z wykształcenia filozof i teolog. W latach 1961–1983 była redaktorem i sekretarzem redakcji miesięcznika „Znak”. W latach 70. współtworzyła ruch hospicyjny w Polsce i pierwsze polskie hospicjum w Nowej Hucie. Przez pięć lat pomagała terminalnie chorym jako wolontariuszka. W latach...