Mija sześćdziesiąt lat, w czasie których do Afryki napłynęła pomoc o łącznej wartości około biliona dolarów – jest więc rzeczą niepokojąca, że wciąż źle się dzieje pod tym względem[1]. Z 60 procentami ludności w wieku poniżej 24 lat (w wielu krajach kontynentu ponad połowa populacji nie ma ukończonych 50 lat) Afryka sprawia wrażenie tykającej bomby zegarowej.
Jeżeli byliście w którejś z afrykańskich metropolii, nie mogli umknąć waszej uwadze młodzi ludzie, którzy nie mają innego wyjścia, jak tylko sprzedawać na ulicy wszystko: od podkoszulków i DVD po lustra, a nawet gęsi. Jako Zambijkę boli mnie, że sama martwię się tym wszystkim, podczas gdy afrykańscy przywódcy nie są zaniepokojeni takim stanem rzeczy.
Te zjawiska uświadamiają mi, że najwyższy już czas zrezygnować z modelu pomocy, który tak długo funkcjonuje w Afryce i który na co dzień wyraża się coraz głośniejszymi apelami o pomoc dla tego kontynentu.
Bono i AfrykaMoje wystąpienie nie dotyczy pomocy humanitarnej, pomocy ofiarom klęsk żywiołowych, takich jak huragan Karina czy tsunami. Moralną powinnością człowieka jest nieść pomoc zawsze, gdy gdzieś na świecie zatrzęsie się ziemia. Nie mam również na…