Subskrybuj

W świetle samospaleń

<a href="http://www.miesiecznik.znak.com.pl/wordpress/?attachment_id=11545" rel="attachment wp-att-11545"></a>Tradycyjne kampanie informacyjne nie znikają z repertuaru organizacji protybetańskich. Coraz większą wagę przywiązuje się jednak do bliższego kontaktu z Chińczykami i wymiany informacji. Oni sami poszukują rzetelnych wiadomości, nieobciążonych propagandowym przesłaniem. Zwiększa się liczba Chińczyków solidaryzujących się ze sprawą Tybetu.

Świetnie zna chiński. Pracuje jako tłumacz dla chińskich firm w Indiach i indyjskich współpracujących z Chińczykami. Dobrze zarabia. Indusom słabo wychodzi nauka chińskiego, a potrzeby są duże. Nie wszyscy zleceniodawcy wiedzą, że jest Tybetańczykiem, choć tego nie ukrywa. Dwudziestopięcioletni Lodhen od 12 lat mieszka w Indiach na uchodźstwie. Studiuje język chiński na Uniwersytecie Dźawaharlala Nehru w New Delhi, jednym z najlepszych w kraju. Wcześniej próbował swoich sił w naukach ścisłych. Młodzi Tybetańczycy, podobnie jak Indusi, wychowywani są w przekonaniu, że tylko takie wykształcenie może zapewnić dobrą pracę w przyszłości. Ponieważ w czasie nauki w szkołach dla uchodźców zarządzanych przez Tybetańską Administrację Centralną, jak oficjalnie nazywa się tybetański rząd na uchodźstwie, Lodhen osiągał zawsze najlepsze wyniki, wszyscy widzieli w nim przyszłego inżyniera albo menedżera….

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Prawo do zabijania