Księdza Piotra Natanka bardzo łatwo jest ustawić w roli chłopca do bicia. Wystarczy zacytować fragment jego kazania albo jeszcze lepiej ściągnąć go sobie z Internetu na komórkę – i zabawa gotowa. Wiadomo: oszołom. Albo poważniej: przypadek dla psychiatry. I pewnie coś w tym jest, a profesjonalny psychiatra mógłby tu rzeczywiście pomóc. Sprawa ks. Natanka wydaje mi się jednak na tyle ważna, że zasługuje na coś więcej aniżeli tylko prezentowane ostatnio w mediach i na tzw. salonach szyderstwo, uśmiech politowania czy wzruszenie ramion. Odsłania ona, moim zdaniem, kilka zasadniczych problemów, z jakimi boryka się dziś Kościół w Polsce….
Publicysta katolicki, wieloletni redaktor „Znaku”, były prezes Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze”.