Pojawiły się niedawno. Piękne, olbrzymie. Właściwie spodziewałem się ich dużo wcześniej. Żałuję tylko, że skończyła mi się herbata. Poza tym wszystko jest w porządku. Podejrzewałem, że będzie znacznie gorzej. Oczekiwałem migawek, nie wiem, czegoś w tym stylu. Że to będzie Coś. Myślałem, że może nawet się wzruszę. Ale nie. Pamiętam w sumie niewiele. Najlepiej chyba to, jak dziadek zabierał mnie na wydmy. Kulał na jedną nogę, chodziliśmy wolno. Wydmy leżały niecały kilometr od domu. Szło się przez rzadki zagajnik, potem ścieżką wciśniętą między pola. Zaczynał opowiadać już po drodze. –…