Ci, którzy co miesiąc przychodzą pod Pałac Prezydencki, protekcjonalnie określani mianem „ludu smoleńskiego”, są bezpośrednimi spadkobiercami pięknej polskiej tradycji: kobiet, które w XIX w. nosiły czarne suknie na znak żałoby po przegranych powstaniach, i opozycjonistów zbierających się 1 sierpnia na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach, by uczcić pamięć poległych w roku 1944. Wiece i miesięcznice przez swoją formę, a także treść wygłaszanych wówczas przemówień nawiązują do działań tych, którzy z narażeniem życia pielęgnowali pamięć o ofiarach Katynia i zamordowanych w więzieniu mokotowskim; wszystkich którzy poprzez praktyki wspólnotowej żałoby odmawiali podporządkowania się obcej, narzucanej z zewnątrz władzy. Choćby dlatego „mitologia smoleńska” zasługuje na rzeczową analizę. Jeśli natomiast ktoś wierzy, że Polska jest dziś niepodległa i demokratyczna oraz potrzebuje innego patriotyzmu i innej pamięci – jednoczącej, wzmacniającej ducha wspólnoty, pamięci, która pozwoli nam się poczuć gospodarzami we własnym kraju – tym bardziej powinien poznać i zrozumieć „mitologię smoleńską”! Trudno przecież walczyć z czymś, czego się nie zna i nie rozumie. Jeśli problem polega na tym –…
Dr hab., semiotyk kultury, pracownik Instytutu Kultury UW. Interesuje się mitologią współczesną, pamięcią zbiorową i antropologią codzienności. Autor książek: Mitologia współczesna (2013), Władza wyobraźni (2014), Powstanie umarłych (2016). Stale współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym”.