Artur Madaliński: Niedawno ukazała się w Polsce książka Musisz życie swe odmienić Petera Sloterdijka, w której niemiecki filozof stawia tezę, że religia nie istnieje. Istnieją tylko błędnie za religię uznawane systemy ćwiczeń, które są niczym innym jak rozbudowanym systemem immunologicznym. Sloterdijk przekonuje do swojej tezy na ponad 600 stronach, sięgając po mnóstwo przykładów i zdradzając onieśmielającą erudycję. Czy po lekturze tej książki nie poczuł się Ksiądz jak dziecko, któremu zabrali w piaskownicy zabawki? Ks. Grzegorz Strzelczyk: Szczerze mówiąc, nie bardzo, bo mamy tu, jak sądzę, do czynienia głównie z pewną procedurą semantyczną, która sprowadza się do zmiany nazewnictwa. Jednak fakt, że możemy się bawić nazwami, że dość arbitralnie uznajemy, iż jakaś nazwa jest uprawniona albo też z jakiegoś powodu nie należy tej nazwy używać, nie spowoduje zniknięcia nazywanej rzeczywistości. Jeśli religią nazywamy „system ćwiczeń”, to zaprzestanie używania nazwy „religia” nie sprawi, że przestanie ona istnieć. Natomiast znacznie poważniejszą sprawą jest to, na ile możemy uznać fundamentalną tezę…
Dr nauk humanistycznych, filolog, krytyk literacki. Zajmuje się literaturą XX w., współczesną prozą polską i melancholią.