Subskrybuj
foto episkopat.pl
Redaktor miesięcznika „Znak”, dr nauk społecznych, tłumacz i popularyzator współczesnej włoskiej filozofii politycznej.

Syta cnota to za mało

W chrześcijaństwie jest tak, że gdy głosimy słowo i sprawujemy sakramenty, to musimy też świadczyć o miłości. Jak tego nie ma, to okazuje się, że stół ma dwie nogi i się po prostu przewraca.

Zbliżają się święta, wraz z nimi choinka, zakupy, prezenty, wielka gonitwa, mnóstwo jedzenia… Czasami mamy wrażenie, że z pięknego wydarzenia, jakim jest Boże Narodzenie, robi się komercyjny spektakl. Czy w związku z tym Bóg nie zmarnował swojego Syna? Jeśli ludzie spotkają się w święta przy stole, by zjeść i porozmawiać, chwała Bogu, bo to doświadczenie, którego jest dzisiaj coraz mniej. Żyjemy w świecie, który staje się bardziej indywidualistyczny, i zdarza się, że ludziom wystarcza do szczęścia pokój z własnym laptopem. Kościół jest sakramentem jedności całej ludzkości i jego istotną funkcją jest to, by ludzi do siebie nawzajem zbliżać. Nie ma więc sensu próba zohydzenia jakiegokolwiek sposobu przeżywania świąt. Takie momenty gdy ludzie mogą razem siąść przy stole, to coś bardzo ważnego. Niech więc się spotkają, niech zjedzą, niech sobie dadzą prezenty, z jakimś wyczuciem, kto czego potrzebuje. Poza tym mam poczucie, że część z tych ludzi przeżyje rekolekcje adwentowe i moment refleksji nad sobą. Czy Pan Bóg nie zmarnował swojego Syna? W pewnym sensie zmarnował, i to świadomie. U św. Mateusza pojawia się przypowieść Jezusa o niegodziwych dzierżawcach winnicy (Mt 21, 33–43). Ona jest o tym, że właściciel winnicy, w którym bez trudu rozpoznajemy…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Polak katolik – tożsamość do wzięcia